Ziołowy Zakątek – urokliwe miejsce na Podlasiu

Ziołowy Zakątek.

To niezwykłe miejsce, w podlaskiej wsi Koryciny, odkryliśmy sześć lat temu. Od tamtej pory jeździmy tam prawie co roku, w okresie wiosennym lub wczesnoletnim, bo właśnie wtedy jest tam najpiękniej.

Z radością patrzymy, jak ten magiczny zakątek rozwija się z roku na rok, jak powstają nowe zaułki do odkrycia i jak coraz więcej atrakcji oferuje swoim gościom. W tym roku byliśmy tam troszkę później niż zwykle, bo dopiero w lipcu, po dwuletniej przerwie i znowu odkrywaliśmy nowe miejsca i atrakcje.

Ziołowy Zakątek usytuowany jest wśród czystych, malowniczych łąk i pól Podlasia, z dala od zanieczyszczeń i zgiełku dużych miast. Po przekroczeniu bramy wita nas barwny świat roślin otaczających kolorowe, drewniane domki z ozdobnymi okiennicami. Świat ten emanuje spokojem i sielskością oraz zachwyca pięknem polskich kwiatów i ziół, a czas wydaje się tu zwalniać.

Centralnym punktem Ziołowego Zakątka jest Podlaski Ogród Botaniczny, gdzie można spacerować wśród barwnych zagonków, poznając najróżniejsze gatunki kwiatów i ziół leczniczych, opisane na specjalnych tabliczkach.

Na terenie Ogrodu jest też piękny staw otoczony roślinami bagiennymi.

Odkryliśmy tu też nowość dla nas – Ziołowe SPA, które oferuje saunę, masaże i kąpiele ziołowe, a w przyszłości też inne, ziołowe zabiegi kosmetyczne.

Wstęp do Ogrodu jest płatny 10 zł. za osobę, a Ziołowe SPA płatne dodatkowo.

Ale Ogród to nie jedyna atrakcja Ziołowego Zakątka, jest ich tu o wiele więcej na naprawdę ogromnej połaci ziemi.

Po przejściu całego Ogrodu dotarliśmy do miejsca, którego jeszcze dwa lata temu nie było. Zbudowano tu Dom Przyrodnika, w którym prawdopodobnie będzie prowadzona jakaś działalność edukacyjna, choć na razie nie jest on jeszcze otwarty.

Dalej, mijając drewnianą pasiekę pszczelą, doszliśmy do Ogrodu Różanego, gdzie wśród ogromnego pola róż usytuowany jest uroczy Różany Domek.

Jest tu mała kawiarenka z lemoniadą i różanymi lodami, a w przyszłości ma powstać pijalnia herbat i domowe ciasta.

Tu też można zakupić różnego rodzaju produkty z róż, m. in. cukier różany, mydełka, torebki zapachowe itd.

Idąc jeszcze dalej, natknęliśmy się na sprowadzony tu z podlaskiej wsi drewniany kościółek z XVII w. pw. Matki Boskiej Jagodnej, w którym w soboty o 19.30 odprawiane są Msze Św.

W lesie za kościółkiem ukryta jest Leśniczówka z wystawą na temat polskich lasów, a dalej można jeszcze iść leśną ścieżką edukacyjną. My jednak w tym miejscu zawróciliśmy do Karczmy na obiad.

Przed wejściem do Ogrodu Botanicznego mieści się Karczma, gdzie w klimatycznych, leszczynowych altankach można spróbować dań przyprawionych aromatycznymi ziołami. Podczas ostatniego pobytu jedliśmy na przykład pizzę ziołową.

Odwiedziliśmy to miejsce w niedzielę i mimo, że nie było tam akurat żadnej większej imprezy, które cyklicznie się tu odbywają, okazało się, że ludzi było bardzo dużo. Do tego stopnia, że na obiad musieliśmy czekać 2 godziny! To poważny minus naszej wycieczki, dlatego myślę, że jednak lepiej byłoby jechać tam w dzień powszedni.

W pobliżu karczmy znajduje się duża wiejska zagroda z licznymi zwierzętami gospodarskimi, gdzie dzieci mogą obejrzeć i pogłaskać zwierzątka.

W zagrodzie jest też stodoła, w której urządzono nietypową salę zabaw dla dzieci, z drabinkami, mostkami i zjeżdżalnią.

Nietypową, bo na sianie, co dla naszych dzieci było chyba największą atrakcją.

Oprócz sali zabaw w stodole, na terenie Ogrodu Botanicznego jest też drewniany plac zabaw na powietrzu z drewnianą kuchnią w piaskownicy, torem przeszkód, domkami na palach, huśtawkami i innymi drewnianymi atrakcjami.

Na terenie ośrodka w Korycinach prosperuje też firma Dary Natury, specjalizująca się w produkcji ekologicznych produktów – przypraw, herbatek, mieszanek ziołowych używanych w kosmetyce, czy olejów. Produkty te jeszcze pięć lat temu były dostępne tylko tam, a dziś można je już kupić w każdym lepiej zaopatrzonym sklepie, czy aptece.

Nie zawierają one soli ani żadnych sztucznych składników – same zioła i rozdrobnione, suszone warzywa. Zaopatrzyłam się w niemałą ich ilość.

Oprócz ulubionych przypraw, np. do rosołu, bez której nie wyobrażam już sobie zupy, do mięs pieczonych i sosów, drobiu, kupiłam też trochę suszonych kwiatów, tych, których nie udało mi się samodzielnie zebrać, np. jeżówki purpurowej, płatków róży, czy owoców głogu. Oferta jest naprawdę bardzo, bardzo szeroka.

Trochę się rozpisałam. Wybaczcie też taką ilość zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować na kilka. Jeśli kiedyś zabłądzicie na Podlasie, koniecznie odwiedźcie to przepiękne miejsce! Czujecie się zachęceni?