Jak przetrwać zimę, czyli zimowe czasoumilacze

Zima to nie jest moja ulubiona pora roku. Ciepłe, zimowe ubrania, czapki, kurtki, rękawiczki, kozaki – to nie jest to, co lubię najbardziej. Z natury jestem zmarzluchem, któremu nigdy nie jest za gorąco. Potrzebuję naprawdę dużo warstw, żeby się ogrzać. Poza tym krótkie dni, mało słońca i mniejsza możliwość obcowania z przyrodą sprawiają, że zimą łatwiej wpaść w gorszy nastrój. Poddawanie się chandrze nie leży jednak w mojej naturze, a zimę trzeba jakoś przetrwać. Dlatego stworzyłam listę 10 czasoumilaczy, które ułatwiają mi przetrwanie ponurych, zimowych dni. Być może i Was do czegoś zainspiruję.

  1. Czytanie

Czytać po prostu uwielbiam! Jest to dla mnie zdecydowanie najlepszy sposób na poprawę nastroju. Biorę książkę, zatapiam się w lekturze i zapominam o całym świecie, przenoszę się do innej rzeczywistości. A po powrocie moja własna rzeczywistość wydaje się jakby bardziej przyjazna.

  1. Modlitwa

Każdy dzień zaczynam lekturą Pisma Świętego. Lekturą połączoną ze wsłuchiwaniem się w to, co Pan Bóg chce mi przez to konkretne Słowo w tej konkretnej sytuacji powiedzieć. Tak rozpoczęty dzień nie może być dniem straconym, nawet jeśli pojawią się trudności, łatwiej będzie przez nie przejść.

Od czasu do czasu robię też sobie wieczory uwielbienia. Gaszę wtedy światło, zapalam świece, włączam dowolną muzykę uwielbienia i trwam w postawie wdzięczności, dziękczynienia i uwielbienia. Tak po prostu, bez słów…

 

  1. Wieczór małżeński

Utrzymanie jak najlepszej relacji z mężem jest dla mnie bardzo ważne i daje niezwykłą siłę. Mamy taki zwyczaj, że każdy piątkowy wieczór jest u nas wieczorem małżeńskim. Różne rzeczy wtedy robimy, ale najważniejsze, że razem. Może to być romantyczna kolacja, wspólny film lub po prostu rozmowa. Teraz, kiedy dzieci są małe, spędzamy te wieczory w domu, w przyszłości planujemy randki poza domem.

  1. Kreatywny czas z dziećmi

Lubię wymyślać dzieciom różne kreatywne zajęcia. Mam poczucie, że dają im one więcej niż zorganizowane zajęcia pozaszkolne, na które oczywiście też chodzą. Taki wspólnie spędzony, rodzinny czas oprócz aktywności twórczej ma też walor jednoczący rodzinę. Wspólna zabawa, śmiech, żarty, wzajemne poznawanie siebie i obdarzanie uwagą – to jest nie do przecenienia.

  1. Zrobienie czegoś twórczego

Pewien czas temu, kiedy dzieci były jeszcze mniejsze, kiedy ciągle brakowało snu i sił, i z niczym nie mogłam się przez cały dzień wyrobić, odkryłam, że ja po prostu muszę, koniecznie potrzebuję, mimo braku czasu, przestrzeni do tego, żeby móc coś stworzyć. Może to być jakieś małe DIY, może być szycie, szydełkowanie, tworzenie czegoś z dziećmi, a ostatnio również pisanie, czy robienie zdjęć. To nadaje barw szarej czasem codzienności.

  1. Muzyka

Muzyka wprowadza klimat do domu. Niekiedy potrzebuję po prostu ciszy, bo u nas cisza jest rzadko… Ale czasem wsłuchanie się w dźwięki muzyki porusza we mnie jakieś wewnętrzne struny i daje się porwać. To przemiłe uczucie!

  1. Planszówki

Razem z mężem odkryliśmy naszą miłość do planszówek. Gramy czasem we dwoje, czasem z rodziną, czy znajomymi. A ostatnio zaczynamy tym naszym hobby zarażać też dzieci. Z młodszymi gramy w łatwiejsze gry dziecięce, ale nasza siedmiolatka grywa już z nami w całkiem dorosłe gry. W dzisiejszych cyfrowo-wirtualnych czasach to naprawdę świetny sposób na spędzanie wieczorów czy jesienno-zimowych dni.

 

  1. Dobry film

Kiedyś dość często chodziliśmy do kina. Dziś, przy małych dzieciach jest to trudne, więc często robimy sobie z mężem filmowe wieczory w domu. Oglądamy nowości filmowe, ale też nadrabiamy zaległości. Ostatnio również serialowe.

  1. Planowanie kolejnego dnia

Każdy ma czasem gorszy dzień. Od czasu do czasu zdarza się, że już od rana trudno mi jest się za coś zabrać, mimo że w planach miałam bardzo dużo. Wtedy mam poczucie nieudanego dnia, zmarnowanego czasu. Wierzę jednak, że takie dni są niekiedy potrzebne naszemu organizmowi, który może potrzebuje się zregenerować, może daje sygnał, że chce na chwilę zwolnić. Dlatego staram się nie poddawać wtedy złemu nastrojowi, tylko po prostu tego dnia odpuszczam z myślą, że przecież jutro jest nowy dzień. I żeby uporządkować sobie wszystko w głowie, tworzę plan na jutro. Zazwyczaj potem od rana wstaję z nową energią i działam krok po kroku.

  1. „Kulturalny” wyjazd do Warszawy

Natura naturą, ale człowiek potrzebuje też kultury. Oprócz tego czasami czuję też chęć oderwania się od mojej codzienności, od powtarzalnych, domowych obowiązków. Dlatego moją tradycją stały się samotne wyjazdy do Warszawy, do której mamy w końcu całkiem blisko. Tak mniej więcej co pół roku, zazwyczaj na wiosnę i jesienią, wybieram się sama, bez dzieci, którymi zajmuje się wtedy mąż, do Warszawy. Odwiedzam dawnych znajomych i moją siostrę, a przede wszystkim mam okazję zaznać trochę kultury – odwiedzić muzeum czy galerię, pójść do teatru albo kina. W najbliższym czasie planuję też wizytę w operze lub filharmonii. Taki wyjazd sprawia, że wracam z nowymi siłami i znowu więcej mogę z siebie dać moim bliskim.

To są moje sposoby na poprawę nastroju, ogólnej kondycji lub po prostu miłe spędzenie czasu. Na pewno macie własne. Podzielcie się koniecznie w komentarzach.