Zielone płuca stolicy czyli Kampinoski Park Narodowy

To ewenement na skalę światową, że duży park narodowy leży w bezpośrednim sąsiedztwie stolicy kraju. A tak właśnie jest z Kampinoskim Parkiem Narodowym, który zaczyna się tuż za rogatkami Warszawy i ciągnie na zachód aż do Bzury, na północ do Wisły, a na południe do Równiny Błońskiej.

Przyroda i historia

Kampinoski Park Narodowy położony jest w pradolinie Wisły. Charakterystycznymi elementami tego krajobrazu są zalesione wydmy oraz obszary bagienne, na których powstały pokłady torfu. Ze względu na ten kontrast – z jednej strony bagna, a z drugiej skrajnie suche tereny wydmowe, puszcza kampinoska jest bogata różnorodnością fauny i flory.

Kampinoski Park Narodowy stanowi w centralnej Polsce jedną z najcenniejszych ostoi dzikich zwierząt, z których najbardziej charakterystycznym jest łoś. Poza nim można tu spotkać bobra, rysia, czy wilka. Ponad 70% powierzchni parku zajmują lasy, w których dominują sosny z domieszką brzozy, a w warstwie podszytu jałowiec, trzmielina i jarzębina, czyli gatunki charakterystyczne dla ubogich ziem środkowej Polski, bardzo dobrze mi znane, ponieważ my również mieszkamy w centralnej Polsce, a Puszcza Kampinoska to jeden z najbliższych od nas parków narodowych.

Oprócz wytyczonych obszarów ochrony ścisłej i ścieżek dydaktycznych na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego przetrwały liczne zabytki historii i kultury. W 1410 roku jej zachodnim skrajem przechodziły wojska Władysława Jagiełły idące pod Grunwald, a w 1794 północnym skrajem szli z Warszawy do Wielkopolski żołnierze insurekcji kościuszkowskiej pod dowództwem gen. Henryka Dąbrowskiego. Podczas powstania styczniowego w puszczy chronili się powstańcy, a w latach okupacji niemieckiej oddziały partyzanckie AK. O tragicznych wydarzeniach z przeszłości przypominają dziś mogiły powstańców z 1863 r., cmentarz partyzantów, a także cmentarz w Palmirach, na którym spoczywają Polacy rozstrzelani przez Niemców w czasie II wojny światowej.

Centrum Edukacyjne i spotkanie z łosiem

Naszą niedawną wizytę w Kampinoskim Parku Narodowym rozpoczęliśmy w Izabelinie, gdzie, obok dyrekcji parku, działa Centrum Edukacyjne Kampinoskiego Parku Narodowego ze stałą ekspozycją Przyroda i historia Puszczy Kampinoskiej. Umieszczone tu dioramy prezentują cztery najbardziej typowe środowiska parku: bór mieszany, las bagienny, łąki i wydmy. Umieszczona jest tu też duża mapa plastyczna całego parku oraz kilka stanowisk edukacyjnych, gdzie można próbować rozpoznawać charakterystyczne dla parku gatunki roślin i zwierząt. Naszym dzieciom bardzo przypadła do gustu taka nauka przez zabawę.

Przed budynkiem rozpoczyna się ścieżka dydaktyczna Puszczańską ścieżką do Ogródka Botanicznego. Wybraliśmy tę ścieżkę spośród innych ze względu na to, że na stronie internetowej była zamieszczona informacja, że jest to ścieżka dedykowana dzieciom, na której otrzymują one różne materiały i rekwizyty oraz zadania do wykonania na trasie. Niestety na miejscu okazało się, że rozdawane materiały (a były to lupy, lornetki, siatki itp.) nie wracały do właścicieli, dlatego zrezygnowano z tej formy edukacji… A szkoda… I przykro, że turyści nie potrafią korzystać we właściwy sposób z tego typu edukacyjnych atrakcji.

Ścieżką doszliśmy do Ogródka Botanicznego, znajdującego się w pobliżu ośrodka dla ociemniałych w Laskach. W ogródku można oglądać poszczególne gatunki roślin opisane na specjalnych tabliczkach. Wróciliśmy nieco inną, choć podobną drogą. Nie zrobiła ona na nas wielkiego wrażenia, pewnie dlatego, że las, w pobliżu którego mieszkamy, jest bardzo podobny do tego kampinoskiego i momentami mieliśmy wrażenie, że chodzimy po dobrze sobie znanych ścieżkach. Mimo wszystko spacer po lesie to zawsze dobry pomysł i nawet komary nas nie odstraszyły.

Po powrocie przed Centrum Edukacyjne czekała na nas większa atrakcja niż sama ścieżka dydaktyczna. Praktycznie do samych zabudowań podeszła bowiem samica symbolu Kampinoskiego Parku Narodowego, łosia – klompa z młodym łoszakiem! W ogóle nie bała się obecności ludzi, mogliśmy więc dokładnie obejrzeć ją na wyciągnięcie ręki! Choć w naszych lasach też zdarzają się łosie, to muszę przyznać, że pierwszy raz na żywo widziałam to zwierzę w jego naturalnym środowisku, zwłaszcza tak przyjaźnie nastawione.

Kolej wąskotorowa

Drugiego dnia naszej wycieczki znaleźliśmy się z innej strony parku – w Sochaczewie, gdzie odwiedziliśmy Muzeum Kolei Wąskotorowej. Z tego miejsca można wybrać się na przejażdżkę kolejką wąskotorową. Tak zresztą zrobiliśmy. Po minięciu Sochaczewa, kolejka wjeżdża na teren parku, który można podziwiać z okien pociągu. Na trasie był też przystanek na krótki spacer po puszczy z przewodnikiem, który opowiedział nam trochę o samym parku i  jego historii. Potem udaliśmy się jeszcze na piknik w Tułowicach. Zwłaszcza dla dzieci przejażdżka kolejką była sporą atrakcją.

Gdyby starczyło nam czasu odwiedzilibyśmy jeszcze jeden obiekt Kampinoskiego Parku Narodowego, w którym byliśmy kiedyś, dawno temu – Ośrodek Dydaktyczno-Muzealny w Granicy, którego główną część stanowi Muzeum KPN w zabytkowym drewnianym budynku dawnego nadleśnictwa. Tam w trzech muzealnych salach prezentowany jest świat zwierząt i roślin KPN oraz pamiątki związane z okresem powstania styczniowego i II wojny światowej. W pobliżu ośrodka jest też niewielki skansen budownictwa puszczańskiego z trzema zagrodami. A więc można tu poznać, oprócz przyrody i historii, również kulturę tych terenów.

Żelazowa Wola

Jednym z najważniejszych zabytków położonych na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej jest dworek w Żelazowej Woli, miejsce urodzin Fryderyka Chopina, oraz gotycko-renesansowy kościół w Brochowie, gdzie rodzice przyszłego kompozytora brali ślub, a on sam był ochrzczony. Kościół w Brochowie widzieliśmy tylko z okien kolejki wąskotorowej, ale w Żelazowej Woli mieliśmy okazję być. Co prawda nie tym razem, ale w ubiegłym roku wybraliśmy się tam na bardzo ciekawą imprezę – Muzyczny Dzień Dziecka w Żelazowej Woli.

Warto odwiedzić to miejsce, choćby ze względu na przepiękny park wokół dworku. Sam dworek jest może mniej ciekawy, niewiele się w nim zachowało, natomiast nam najbardziej podobała się sama impreza. Nie miała w sobie nic z festyniarskiego charakteru większości tego typu imprez dla dzieci, za to oferowała najmłodszym rozrywkę na naprawdę wysokim poziomie! Jak na to miejsce przystało. Żałujemy, że w tym roku nie mogliśmy znów być na tej imprezie, ale na pewno jeszcze kiedyś tam wrócimy.

Jesteście ciekawi Kampinoskiego Parku Narodowego? A może już byliście? Jeśli mieszkacie w okolicach Warszawy, to na pewno. A jeśli nie, to pewnie sam park będzie dla Was większą atrakcją niż dla mnie, dziewczyny spod lasu;). Dajcie znać w komentarzu.