Wrześniowo-październikowe odkrycia

Ostatnie dwa miesiące to dla mnie czas wielkich zmian. Pod koniec września na świat przyszła nasza najmłodsza córeczka. Życie naszej rodziny musiało więc ulec przeformułowaniu. Ciągle szukamy nowego rytmu i próbujemy się w tej nowej rzeczywistości odnaleźć jak najbardziej bezboleśnie dla starszych dzieci i dla nas samych. To piękny, ale też wyczerpujący i trudny etap w życiu.

Mało mam więc czasu na cokolwiek innego, niż zajmowanie się niemowlakiem, starszymi dziećmi i domem. Chwil dla siebie jest jak na lekarstwo, chociaż walczę o to, żeby chociaż odrobinę ich wygospodarować i naładować baterie, bo wiadomo, że z wyczerpanymi bateriami nie będę również w stanie dawać siebie moim bliskim. Mimo wszystko odkryłam ostatnio kilka rzeczy, którymi warto się podzielić, co niniejszym czynię.

1.Ocean odrzuconych. Klątwa wiecznego tułacza

O pierwszym tomie książki Ocean odrzuconych. Córka jubilera pisałam w moich CZERWCOWYCH ODKRYCIACH. Na początku września zaś, kiedy czasu miałam jeszcze nico więcej niż teraz, przyszedł czas na tom drugi – Klątwa wiecznego tułacza. I muszę powiedzieć, że powalił mnie on na kolana! O ile pierwszy tom urzekł mnie klimatem, sposobem prowadzenia narracji, konstrukcją głównej bohaterki, a przede wszystkim bogato namalowanym tłem historyczno-obyczajowo-kulturowym, o tyle drugi po prostu wciągnął bez reszty! Fabuła trzymała w napięciu, a zakończenie wzruszyło do łez…

W Klątwie wiecznego tułacza nie brakuje niczego, co jest walorem pierwszej części, za to dochodzi jeszcze wartka akcja i więcej zwrotów w życiu bohaterki (która nota bene dojrzewa i z młodziutkiej dziewczyny z pierwszego tomu przeistacza się w dojrzałą kobietę). Nie chcę zdradzać fabuły. Powiem tylko, że akcja drugiego tomu rozgrywa się w czasach od zakończenia I do końca II wojny światowej. Czasy to burzliwe, a zarazem ciekawe i takie też w tym okresie jest życie głównej bohaterki – Charlotte. Bardzo zachęcam do przeczytania obu tomów, bo drugi bez pierwszego będzie jednak niepełny.

2.Seria kosmetyków Soraya Plante

Moje zainteresowanie naturalną pielęgnacją trwa. Jestem na etapie poszukiwania idealnego dla mnie rozwiązania, oczywiście naturalnego i najlepiej niedrogiego, bo nie lubię na kosmetyki wydawać dużo. Kiedy skończył mi się poprzedni krem do twarzy (a czekałam aż się skończy, bo nie zaczynam nowych kosmetyków, zanim nie wykorzystam starych – jak już pisałam, jestem kosmetyczną minimalistką i objawia się to również w ten sposób), sięgnęłam po serię kosmetyków Soraya Plante.

Najpierw kupiłam krem na noc z tej serii z tarą, białą herbatą i aloesem, a potem dokupiłam jeszcze krem na dzień z białą herbatą, aloesem i olejem makadamia. Oba kremy są w 99% naturalne, a w składzie mają dużo składników pochodzenia roślinnego. Muszę powiedzieć, że bardzo odpowiada mi ich konsystencja, zapach, szybkość wchłaniania i stopień nawilżenia skóry. Nie bez znaczenia jest też cena – ok. 25 zł. za słoiczek, który jest naprawdę bardzo wydajny. Wygląda na to, że zostanę przy tej serii na dłużej.

3. Książka „Magia słów”

Na tę książkę trafiłam dzięki poleceniu Marty z bloga Projekt Spokój. To bardzo treściwy poradnik pisania. Polecam ją wszystkim osobom władającym piórem, które chcą podszkolić swój pisarski warsztat. Autorka książki w bardzo przystępny sposób, z niezwykłą lekkością i pisarskim polotem przybliża takie kwestie jak: ożywianie tekstu, eksponowanie tego, co w nim ważne, zaciekawianie czytelnika, pozbywanie się zbędnych słów. Porusza też kwestię interpunkcji, formułowania zdań, budowania napięcia, czy odwoływania się do emocji czytelnika. Krótko mówiąc – pokazuje, jak malować słowami i pisać teksty, które porwą tłumy.

Wielkim walorem tej książki jest fakt, że pomimo, iż jest to poradnik, w dodatku z bardzo konkretnymi radami do wprowadzenia od zaraz w życie (a raczej w teksty!), autorce udało się przedstawić wszystko w bardzo zajmujący sposób. Nad tym poradnikiem nie sposób się nudzić! Jego się po prostu dobrze czyta. A to zasługa bardzo zręcznego prezentowania przez autorkę porad niejako na żywo, bezpośrednio w tekście. Joanna Wrycza-Bekier udowadnia w ten sposób, że to, o czym pisze po prostu działa. Swoją drogą – trudno odmówić jej niezwykłego talentu! Jeśli piszecie – cokolwiek – bloga, książki, teksty do mediów społecznościowych – i chcecie się w tym pisaniu wznieść na wyższy poziom, koniecznie sięgnijcie po tę książkę!

4.Blog Worqshop

Któregoś dnia, błądząc po sieci trafiłam na bloga Kasi Mistacoglu – Worqshop i… przepadłam! Czasami mam tak, że jeśli jakiś blog mnie zainteresuje, potrafię wrócić do tekstów archiwalnych i czytać go niemal od deski do deski! Ostatnio, z racji że zaglądam na większą ilość blogów, to zdarza się to rzadko, a jednak w przypadku Worqshopa tak właśnie było! Kasia pokazuje, jak żyć i działać kreatywnie. Zaczynała od nauki prowadzenia albumu Project Life, później Bullet Journala, a ostatnio skupia się na kreatywnym blogowaniu. Wszystko, co robi, robi z pasją. Oprócz typowo eksperckich porad, jakich udziela, pokazuje też sporo swojej codzienności, udowadniając, że zwykłe, codzienne życie też może być kreatywne. Bardzo jest mi takie podejście bliskie. A przy okazji poleca dużo ciekawych i inspirujących miejsc w sieci i nie tylko. Jej wpisy to jak pogawędka przy kawie z dobrą znajomą. Jeśli nie znacie jeszcze jej bloga, a lubicie kreatywne, inspirujące treści, to koniecznie do niej zajrzyjcie!

Dajcie też znać, czy coś z moich poleceń przypadło Wam do gustu!
No i jeśli sami odkryliście ostatnio coś ciekawego, koniecznie się podzielcie! Może znajdę chwilę, żeby się z tym zapoznać;)

 

BYĆ MOŻE ZAINTERESUJĄ CIĘ TEŻ:

WAKACYJNE ODKRYCIA

CZERWCOWE ODKRYCIA

KWIETNIOWO-MAJOWE ODKRYCIA