Moje sposoby na dobry sen

Nie zawsze miałam szczęście być wyspaną. Najgorszy pod tym względem okres w moim życiu (poza studiami oczywiście, kiedy nie przywiązywałam wagi do odpowiedniej ilości snu;), były pierwsze dwa miesiące życia mojego Starszego Syna, który był wysoko wrażliwym, bardzo wymagającym dzieckiem i potrzebował przytulania właściwie 24 godziny na dobę. Tak więc mam porównanie tego, jak funkcjonuję wyspana, a jak niewyspana.

Właśnie dlatego jednym z najważniejszych dla mnie, powiedziałabym nawet, że podstawowym sposobem na zadbanie o siebie w macierzyństwie, o którym więcej pisałam kiedyś W TYM WPISIE, jest dbanie o dobry sen. Kiedy jestem wyspana, o wiele lepiej funkcjonuje moje ciało i mój umysł, lepiej wygląda moja cera, mam więcej cierpliwości i łagodności w sobie, więcej siły i życzliwości dla innych. Przekonałam się o tym na własnej skórze.

Zresztą, również badania naukowe potwierdzają, że człowiek wyspany to człowiek szczęśliwy. Ma jasną, promienną twarz i zdrowy wygląd, łatwiej się koncentruje, jego wydolność intelektualna wzrasta, a pamięć się poprawia. To właśnie podczas snu organizm odpoczywa, odstresowuje się i nabiera sił do dalszych działań. Dobry sen to samo zdrowie, nie tylko psychiczne, ale i fizyczne. I dlatego dobry sen to dla mnie priorytet! W dzisiejszym wpisie chcę się z Wami podzielić swoimi sposobami na dobry sen.

Techniczne sposoby na dobry sen

1. Stałe pory chodzenia spać i wstawania.

Regularny tryb życia jest naprawdę bardzo ważny. Nasz organizm ma swój własny rytm okołodobowy i zdecydowanie lepiej funkcjonuje, kiedy staramy się tego rytmu nie zaburzać, ale wsłuchać w niego i mu poddać. Niejednokrotnie już przekonywałam Was do wsłuchiwania się w siebie, w swój organizm, swoje ciało – w różnych aspektach. Również i w tym przypadku jest to nie do przecenienia.

Choć są jakieś ogólne wytyczne co do ilości snu potrzebnego osobom w różnym wieku i o różnej aktywności w ciągu dnia, to jednak każdy z nas jest inny i ma swoje indywidualne potrzeby. Jedni będą potrzebować 7, a inni nawet 9 godzin snu w ciągu doby. Dlatego warto przyjrzeć się sobie, swojemu organizmowi i samemu zaobserwować, co będzie dla nas najlepsze.

Bez wątpienia jednak, niezależnie od tego ilu godzin snu potrzebujemy, bardzo ważna jest stała pora wstawania. Od kilku już lat wstaję niezmiennie o godzinie 6.00. Wiem, dla niektórych może to brzmieć przerażająco, zwłaszcza, że wstaję tak rano nawet w niedzielę i święta, kiedy teoretycznie mogłabym „odespać”, ale wiem, że to odsypianie wcale nie jest organizmowi potrzebne, a wręcz przynosi mu więcej szkody niż pożytku, bo wytrąca go z jego regularnego rytmu.

Jak udaje mi się wstawać tak wcześnie? To proste – żeby wcześnie wstać, trzeba też odpowiednio wcześnie się położyć. Wiem już, że mój organizm potrzebuje ok. 7-8 godzin snu, dlatego zawsze kładę się spać między 22 a 23. No dobra, zdarzają się wyjątki (których zresztą wcale nie lubię – impreza do białego rana albo siedzenie przy komputerze, kiedy wszyscy zasną, to nie jest to, co mnie uszczęśliwia), ale zdarzają się one bardzo rzadko i przez kilka dni odczuwam ich skutki.

Czasem może być też tak, że nasz rytm okołodobowy trochę zmienia się w zależności od pory roku. Wiosną i latem łatwiej się wstaje, bo rano jest po prostu widno. Jesienią i zimą nasze organizmy mogą potrzebować trochę więcej snu ze względu na mniejszą ilość słońca i witaminy D. Warto i w tej sprawie posłuchać swojego organizmu.

2. Niezbyt długi sen

Drugi punkt właściwie wynika z pierwszego. Jeśli przyjrzymy się dokładnie funkcjonowaniu naszego organizmu, zaobserwujemy, ile snu tak naprawdę potrzebujemy, łatwo dostroimy nasz rytm dnia do tych potrzeb. Chciałabym tu tylko podkreślić, że zbyt długi sen może być jeszcze gorszy dla naszego samopoczucia niż zbyt krótki (o ile ten zbyt krótki nie zdarza się notorycznie oczywiście!).

O tym, że zbyt długi czas spędzony w łóżku wcale nie przekłada się na głębszy i bardziej wydajny sen, też przekonałam się na własnej skórze. Podczas ostatniej choroby, kiedy nie miałam siły normalnie funkcjonować i często kładłam się spać w ciągu dnia, a potem jeszcze bardzo wcześnie wieczorem, zauważyłam, że przez to w nocy budziłam się bardzo często, mój sen był płytki, przerywany i po prostu… męczący. Tak, męczący, a nie regenerujący!

Oczywiście choroba to trochę inna sytuacja, która rządzi się swoimi prawami. W chorobie czasem nie da się inaczej. Ale jeśli chodzi o jakość snu zdrowego człowieka, to jest ona zdecydowanie lepsza, kiedy sen nie jest zbyt długi. Jestem absolutnie przekonana, że dobry sen powinien być taki właśnie w sam raz – nie za długi, nie za krótki. Aby taki był, konieczne jest wsłuchanie się w swój organizm, w swoją własną naturę i dostrojenie do niej.

3. Wietrzenie pokoju

Zdecydowanie lepiej śpi się w pomieszczeniu, w którym jest świeże powietrze. Zawiera ono więcej tlenu, który regenerująco wpływa na nasz organizm podczas snu. Dlatego dobrym zwyczajem jest wietrzenie pokoju przed snem. To nie szkodzi, że zrobi się w nim trochę chłodniej. Badania naukowe wskazują, że sen w niższej temperaturze jest lepszy. Zresztą, kiedy jest nam duszno, na pewno nie śpimy dobrze.

4. Szklanka wody przed snem i po przebudzeniu

Przed położeniem się spać wypijam szklankę wody, a drugą biorę sobie na noc i stawiam na szafce nocnej, żeby w razie przebudzenia móc napić się łyka wody. Woda, jak wiadomo, jest najlepszym napojem. Oczyszcza nasz organizm i nawadnia. Powinniśmy pić jej jak najwięcej. U mnie szklanka przed snem i szklanka rano zaraz po przebudzeniu to stały punkt dnia.

5. Wyciszenie umysłu przed snem

Aby szybciej zasnąć i łatwiej wejść w głęboką, prawdziwie regenerującą fazę snu, warto zadbać o wyciszenie przed snem naszego umysłu. Wiadomo, że po całym dniu pełnym najróżniejszych przeżyć i wrażeń, kłębią się w głowie różne myśli, a przed oczami migają przeróżne obrazy, którymi jesteśmy wciąż bombardowani. Dlatego ważne jest, żeby przed snem się wyciszyć.

Pomocna w tym może być np. krótka medytacja uważności, modlitwa (o której jeszcze wspomnę), lektura jakiejś odprężającej książki, a przede wszystkim rezygnacja z elektroniki – telefonu i komputera. Przy nich nasz umysł zdecydowanie nie odpoczywa (choć nam może się wydawać, że się „resetujemy”). Można też włączyć sobie wyciszającą, uspokajającą, relaksującą muzykę na sen.

Sposoby duchowe

Oprócz technicznych sposobów na dobry sen, nie mniej ważne są, moim zdaniem, aspekty duchowe. Czyste sumienie jest najlepszą poduszką do spania – napisał kiedyś jeden z idoli mojej młodości, Marek Hłasko. Oczywiście czyste sumienie wynika z dobrych czynów, dobrego życia. Kiedy staramy się żyć dobrze, być dobrymi ludźmi, mamy spokojniejszą, czystszą głowę i czyste sumienie. Jak o tę czystą głowę zadbać przed snem? Oto moje sposoby:

1. Modlitwa wieczorna

Przede wszystkim moją duszę niesamowicie oczyszcza i wycisza wieczorna rozmowa z Bogiem. Moja wieczorna modlitwa nie jest recytowaniem pacierza (choć tego rodzaju modlitwa też jest dobra i ważna), ale spontaniczną rozmową z moim Przyjacielem, któremu mogę powierzyć wszystkie wydarzenia minionego dnia, wszystkie moje uczynki i mój nadchodzący sen.

2. Wdzięczność

Wieczorna modlitwa jest przede wszystkim modlitwą dziękczynną. Staram się podczas niej przypomnieć sobie wszystko, co dobrego spotkało mnie danego dnia. To wzbudza moją wdzięczność. To niesamowite, za ile rzeczy mogę być wdzięczna! Ile dobra spotyka mnie każdego dnia! Oczywiście zdarzają się doświadczenia trudne, takie, które wolałabym od siebie odsunąć. Ale jak się głębiej zastanawiam, dochodzę do wniosku, że za nie też mogę być wdzięczna. Bo każde z nich czegoś mnie uczy, jest nowym doświadczeniem, które w jakiś sposób mnie wzbogaca.

I za wszystkie te sprawy po prostu dziękuję. Tak zwyczajnie. Bo dla mnie wdzięczność w oczywisty sposób jest skierowana do kogoś – do Niego. Wiem, że niektórzy są wdzięczni tak po prostu – wszechświatu, losowi, sobie samemu… Ale mnie taka wdzięczność wydaje się niepełna… Ja każdą moją wdzięczność kieruję w stronę mojego Stwórcy, bo wiem, że wszystko, co mnie spotyka, ma początek w Jego Miłości…

3. Przeproszenie

Aby zasnąć z czystym sumieniem, czasem trzeba też przeprosić. Jesteśmy tylko ludźmi, którzy popełniają błędy, czasem robią coś, z czego wcale nie są dumni. To normalne, ludzkie, nie jesteśmy istotami doskonałymi. Sęk w tym, żeby mieć świadomość swoich błędów. Nie po to, żeby się za nie biczować, czy wyrzucać je sobie. Wystarczy po prostu przeprosić.

Dla mnie to bardzo oczyszczające, kiedy podczas wieczornej modlitwy wyrzucę z siebie to, co złe. Przeproszę za swoje błędy i złe zachowanie. Czasem trzeba też przeprosić ludzi, którym być może wyrządziliśmy coś złego – męża, dziecko, a może kogoś z dalszej rodziny, czy znajomych… Czasem takie przeprosiny nie są możliwe, bo na przykład dotyczą kogoś dalszego albo obcego. Wierzę, że wtedy wystarczy szczera skrucha podczas modlitwy.

4. Wybaczenie

Jeśli prosimy o wybaczenie, to hipokryzją byłoby samemu nie wybaczyć innym. Temat przebaczenia jest bardzo trudny, bo czasem nosimy w sobie wieloletnie urazy do kogoś bliskiego lub dalekiego. Czasem ktoś, kto wyrządził nam krzywdę, wcale nie żałuje tego, co zrobił, nie przeprasza, nie próbuje się poprawić. To bardzo trudne sytuacje, bo niekiedy siedzą w nas bardzo długo, nie potrafimy pozbyć się uczucia żalu.

Jestem jednak przekonana, że warto do tego przebaczenia dążyć. Nie chować w sobie urazy. Nie pielęgnować złości. Nie karmić się złymi myślami na temat innych osób. Bo to wszystko również odbiera nam dobry, spokojny sen…

A jak to wygląda u Was? Przykładacie wagę do dobrego wysypiania się, czy nadrabiacie różne pilne sprawy kosztem snu? I jakie macie swoje własne sposoby na sen? Czy te duchowe są równie ważne jak techniczne?

 

MOŻE CI SIĘ TEŻ SPODOBAĆ:

#MAMTOWNATURZE – EMOCJE

MOJA DROGA DO UWAŻNOŚCI

WIELKI UROK MAŁYCH RADOŚCI