Styczeń, luty, marzec – podsumowanie + polecajki

Co u mnie

Pierwszy kwartał 2020 roku dla zmylenia przeciwnika rozpoczął się u mnie bardzo dobrze. Urodziny Młodszego Synka i chrzest Najmłodszej Córki to takie miłe akcenty na początek. Ciąg dalszy przyniósł zupełnie niespodziewane problemy, trudności i komplikacje… Najpierw choroba, która trwała dość długo i skończyła się pobytem w szpitalu, potem jeszcze przez jakiś czas kiepskie samopoczucie i jakaś taka ogólna niemoc i czarne myśli.

Planów związanych z blogowaniem miałam dużo, ale niestety zabrakło sił do ich realizacji, bo zaraz później przyszły ferie zimowe, które wszyscy przechorowaliśmy na grypę. Próba powrotu do stałego rytmu dnia i stałego rytmu blogowania, który udało mi się wypracować przez ostatnie pół roku, znowu się nie powiodła… A potem, kiedy już myślałam, że wszystko powoli wraca na stare tory, zaczęło się coś, czego nikt z nas się nie spodziewał – koronawirus i kwarantanna.

Nie narzekam na ten czas, który tak, jak już nie raz pisałam, traktuję jako darowany i staram się dobrze go wykorzystać. Cieszy mnie codzienna obecność najbliższych i pomysły na wspólne spędzanie czasu, ale jakby nie patrzeć, nie jest to zwyczajna sytuacja. Znów trzeba było ułożyć dzień od nowa z całą załogą na pokładzie, a czasu dla siebie zrobiło się jeszcze mniej. Daleka jestem od narzekania i zamartwiania się, ale wiadomo – im dłużej to trwa, tym więcej drobnych spraw zaczyna się komplikować, odwlekać i piętrzyć, a obawy związane z tym, jak nasza rzeczywistość będzie wyglądała po tym wszystkim rosną…

Co w przyrodzie

Długo oczekiwana przez nas wszystkich zima wcale do nas nie przyszła… Za to przyszła, chyba jeszcze bardziej oczekiwana przeze mnie, wiosna! Na drzewach pęcznieją pąki, pierwsze wiosenne kwiaty kwitną na całego, a ptaki całymi kluczami wracają z Afryki i w lesie oraz na łąkach rozlega się ich niemożliwy śpiew. Słońce świeci coraz cieplej i o wiele dłużej, więc zimowe kurtki można było zamienić na lżejsze płaszczyki, choć czasem zdarzają się też zimniejsze dni, a przede wszystkim noce…

Co na blogu

Tak jak pisałam, planów blogowych było dużo. Przede wszystkim takie, jak to, podsumowania miały się pojawiać co miesiąc… Nie wyszło. Nie udało mi się też, póki co, uruchomić programu do newsletterów, a przecież obiecałam Wam niespodziankę… No niestety, sprawy techniczne mnie pokonały, ale cały czas nad tym pracuję i mam nadzieję, że uda mi się to w końcu rozwiązać…

Poza tym wpisy na blogu pojawiały się, może trochę mniej regularnie niż wcześniej, ale jednak pojawiały się i muszę przyznać, że jestem duma z tego, że mimo tych wszystkich trudności i obowiązków, jakoś udaje mi się znajdować czas na blogowanie. Pojawiło się tu 11 wpisów, z czego najpopularniejsze to:

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI 2019 ROKU

WYWIAD Z KATARZYNĄ ZALEWSKĄ O NPR

PODSUMOWANIE ROKU BLOGOWANIA

Udało się też zrobić instagramowe wyzwanie Wiosenny Rozruch, z czego bardzo się cieszę, bo zmotywowało mnie do aktywności fizycznej. Dziękuję wszystkim z Was, którzy tam do mnie dołączyli! A tak w ogóle, to wyzwanie trochę mniej intensywnie, ale nadal trwa i wciąż można dołączyć…;)

Co czytałam

Esencjalista

Nowy rok zaczęłam z książką Esencjalista. Jest to pozycja, którą bardzo Wam polecam, szczególnie tym z Was, którzy mają poczucie, że na wszystko brakuje im czasu, że wciąż mają do zrobienia tysiąc rzeczy, a kolejne działania nie prowadzą do żadnego konkretnego celu. Greg McCeown, autor Esencjalisty, przekonuje, że warto (nie, nawet trzeba!) po pierwsze się zatrzymać, po drugie dać sobie czas na myślenie (dużo czasu!) i ustalanie priorytetów, a po trzecie – umieć zrezygnować z tego, co miej ważne na rzecz naszych priorytetów.

Choć książka jest kierowana przede wszystkim do przedsiębiorców i menadżerów, bo opiera się właśnie na przykładach ze świata biznesu, to jej przekaz może być ważnym drogowskazem dla każdego z nas. Mnie dała sporo do myślenia. Dała pewne wskazówki, jak działać, żeby skupić się na esencji, czyli na tym, co naprawdę ważne i zgodne z moimi wartościami. Wiele kwestii skłania tu do myślenia i myślę, że jeszcze nie raz wrócę do tej książki. Krótko mówiąc – gorąco polecam!

Projekt szczęście

To całkiem przyjemna książka opisująca dwunastomiesięczny projekt autorki, podczas którego próbowała w sposób metodyczny badać zagadnienie szczęścia, tego, co je może przynieść i sposobów na jego osiągnięcie. Doszła do wielu ciekawych wniosków, a przede wszystkim do takiego, że nasze szczęście zależy od nas samych! To nasze podejście, przekonania, drobne nawyki i systematyczne działania mogą sprawić, że poziom naszego poczucia szczęścia znacznie wzrośnie!

Tysiąc darów

Tej książki jeszcze nie skończyłam. Jestem w trakcie lektury, ale przyznam się, że nie spodziewałam się po niej takiej głębi. Trochę podobnie jak poprzednia, porusza temat szczęścia i zadowolenia z życia, ale w znacznie głębszy sposób. Autorka Ann Voscamp wychodzi od kwestii religijnych, zawiązanych z wiarą, sporo tu odniesień do Pisma Świętego, ale głównym tematem jest bardzo mi bliskie zagadnienie wdzięczności. To właśnie wdzięczność staje się tutaj katalizatorem szczęścia.

Wdzięczność za wszystko – za najdrobniejsze dary otrzymywane przez nas każdego dnia, tak pięknie, poetycko i głęboko opisane przez autorkę. Ale wdzięczność również za to, co trudne. Życie autorki naznaczone było trudnymi, a nawet bardzo trudnymi doświadczeniami i chyba właśnie dlatego stara się szukać w swoim życiu darów, za które może być wdzięczna, pomimo wszystko… Tą książką można się delektować, dlatego czytam ją powoli i rozsmakowuję się w jej pięknych słowach…

Magazyn Kreda

Magazyn o kreatywnej edukacji. Kupiłam kilka numerów i jestem zachwycona! Polecam bardzo wszystkim rodzicom, którym na sercu leży edukacja ich dzieci i którzy na tę edukację chcą mieć wpływ. Redaktorami magazynu są rodzice prowadzący edukację domową swoich dzieci, praktycy, którzy na co dzień uczestniczą w edukacji swoich dzieci, obserwują ich rozwój i wiedzą, co w edukacji jest ważne, co nie do końca, a co wręcz przeszkadza i szkodzi.

Sama marzyłam kiedyś o edukacji domowej moich dzieci, dlatego z jednej strony nawet się cieszę, że edukacja przeniosła się teraz do domu, bo to okazja do kreatywnej nauki, którą bardzo lubię, choć uważam, że powinna ona nieco inaczej wyglądać. Magazyn Kreda nie jest bynajmniej pozycją tylko dla rodziców edukacji domowej. Również rodzice dzieci, które chodzą do szkoły, znajdą tam wiele ciekawych przemyśleń i inspiracji.

Podmorska wyspa

Na koniec powieść, czytana gdzieś tam w między czasie, dla relaksu, choć temat wcale nie taki lekki… Podmorska wyspa Isabel Allende to opowieść o niewolnictwie. Akcja dzieje się na przełomie XVIII i XIX w. na Sainte-Domingue, dzisiejszej Dominikanie. Główna bohaterka Zarite (zwana Tete), niewolnica pochodzenia senegalskiego, jako dziesięcioletnia dziewczynka zostaje sprzedana Toulusowi Valmorainowi, właścicielowi ogromnej plantacji trzciny cukrowej.

Jej los już na zawsze zostanie związany z człowiekiem, którego jest własnością i który może z nią zrobić, co tylko zechce. Jej życie nie będzie łatwe, ale ostatecznie Zarite stwierdzi, że miała w nim dużo szczęścia, więcej niż inne niewolnice. Opowiadanie Isabel Allende płynie wartko, bardzo dobrze się je czyta i naprawdę chwyta za serce… Pomaga też docenić wolność, którą mamy, mimo że czytałam ją w czasie, kiedy ta wolność wydaje nam się mocno ograniczona…

Co oglądałam

Ania nie Anna

Czytałam ostatnio z córką Anię z Zielonego Wzgórza. Bardzo sympatyczna podróż sentymentalna na Wyspę Księcia Edwarda. Moja córka bardzo się wciągnęła w tę opowieść i już samodzielnie czyta teraz kolejne tomy, a oprócz tego postanowiłyśmy obejrzeć netflixowy serial Ania nie Anna.

To bardzo dobrze zrobiony serial. Z filmowego punktu widzenia chyba najlepsza ekranizacja Ani, z po prostu przepięknymi zdjęciami ale… No właśnie… Oglądając kolejne odcinki miałam coraz większe wrażenie, że to wcale nie jest ekranizacja powieści Lucy Maud Montgomery… Im dalej w las, tym film coraz bardziej odbiega od książki. Miałam wrażenie, że powieść była tylko punktem wyjścia do opowiedzenia zupełnie innej historii. Być może ciekawej i na pewno (jak na serial) dobrze opowiedzianej, ale jednak zupełnie innej. No i przede wszystkim dla dorosłych, nie dla dzieci.

Miłość i miłosierdzie

Ten film zamierzałam obejrzeć już bardzo dawno. Nie wiem, dlaczego udało się dopiero teraz. Chociaż właściwie wiem – przyszedł do mnie… albo raczej został mi dany… w najlepszym możliwym czasie! Oglądałam go tuż przed wejściem w Wielki Tydzień, w takich a nie innych okolicznościach życiowych (takich ogólnych i moich prywatnych, o których szczegółowo nie będę mówić) po to, żebym jak najlepiej pojęła Boże Miłosierdzie. Choć przecież ono jest niepojęte i tak naprawdę nigdy go do końca nie zgłębimy.

Dla mnie to film o ogromie tego miłosierdzia, o przedziwnych sposobach działania Pana Boga, który zawsze chce obdarzyć nas tym, co najlepsze, mimo że czasem wydaje nam się, iż jest zupełnie odwrotnie, i o tym, że jedyne, co możemy zrobić, to po prostu Mu zaufać. Polecam ten film na czas okołoświąteczny.

Co jeszcze polecam

Pan Tabletka

Moje niedawne odkrycie to blog poświęcony zdrowiu okiem farmaceuty. Farmaceuty, który uczy, co robić, żeby jak najrzadziej sięgać po leki apteczne. Właściwie te dwa zdania mogłyby już wystarczyć za całą reklamę Pana Tabletki:) No bo – farmaceuta, który zachęca, żeby nie kupować leków? Ano tak! Marcin dzieli się ze swoimi czytelnikami naturalnymi sposobami dbania o zdrowie, ale też ogromną wiedzą farmaceutyczną. To właśnie od niego możecie dowiedzieć się, po które leki czy suplementy diety sięgnąć, kiedy już będziecie musieli to zrobić. Warto tam zajrzeć po konkretną, fachową i rzetelną wiedzę!

Kariera na głębszym poziomie

Jedną z fajniejszych rzeczy, którą przeżyłam w ostatnim czasie, był udział w pilotażowej edycji kursu Iwony z bloga Slow-work Kariera na głębszym poziomie. Jestem w takim momencie życia, kiedy muszę wreszcie podjąć jakieś decyzje zawodowe. Krótko mówiąc – czas po kilku latach bycia z dziećmi w domu wrócić do pracy. Dlatego zastanawiam się nad tym, w jakim kierunku zawodowym pójść, bo nie jestem pewna, czy chcę wracać do tego, co było.

Kurs Iwony będzie (bo jeszcze trwają ostatnie przygotowania do ostatecznej wersji) bardzo fajną opcją dla osób, które, tak jak ja, zastanawiają się nad kierunkiem swoich działań zawodowych lub potrzebują zmiany w tym obszarze. Iwona pomaga w swoim kursie wybrać kierunek zgodny z zainteresowaniami, dotychczasowym doświadczeniem, umiejętnościami i talentami, ale też z wartościami, które wyznajemy, tak żeby nasza praca miała sens, cel i określoną misję. Zobaczymy, co z tego wyniknie w moim przypadku;) Na razie powoli kończę kurs. Iwonka, dziękuję za zaproszenie:)

To chyba tyle moich odkryć i polecajek. Mam nadzieję, że bierzecie coś dla siebie. No i oczywiście czekam na komentarze z Waszymi poleceniami. Tymczasem dobrych, błogosławionych, pełnych radości i nadziei Świąt Wielkanocnych życzę:)

 

MOGĄ CIĘ TEŻ ZAINTERESOWAĆ:

LISTOPADOWO-GRUDNIOWE ODKRYCIA

WRZEŚNIOWO-PAŹDZIERNIKOWE ODKRYCIA

WAKACYJNE ODKRYCIA