Poznajemy drzewa

Mieszkamy w sąsiedztwie lasu. Kiedyś nie doceniałam tego, ale dziś jestem wdzięczna. Choćby za to, że z tarasu możemy obserwować ganiające się po drzewach albo podjadające orzechy (nam lub sąsiadom) wiewiórki; za to, że ostatnio często odwiedza nas bocian, siadając na telegraficznym słupie i zaglądając do nas przez kuchenne okno. Czasem możemy też widzieć sarny, lisy, a nawet dziki. To fajne, że dzieci nie muszą poznawać tych zwierząt z książek, tylko z natury. To właśnie bliskie sąsiedztwo przyrody inspiruje nas do tego, żeby ją lepiej poznawać.

Mam wielką przyjemność w rozpoznawaniu poszczególnych elementów przyrody i nazywaniu ich. Tego samego staram się uczyć dzieci. Od czasu do czasu robimy więc sobie edukacyjne spacery. Jednym z moich ulubionych tematów jest rozpoznawanie i nazywanie drzew. Wspomagamy się przy tym ciekawymi i pięknie wydanymi materiałami edukacyjnymi. W poznawaniu drzew pomagają nam głównie dwie pozycje: Ilustrowany inwentarz drzew wydawnictwa Zakamarki oraz gra edukacyjna z serii Świat wokół nas Drzewa wydawnictwa Jacobsony.

Ilustrowany inwentarz drzew

To klasyczny inwentarz, przedstawiający różne gatunki drzew. Zostały one tu podzielone na trzy działy: drzewa liściaste, iglaste i palmy. Te pierwsze rozdzielono jeszcze na cztery grupy – ze względu na kształt liścia. Każdemu drzewu poświęcona jest jedna strona, na której zamieszczona została ilustracja całego drzewa, jego liścia i owocu, a czasem także zwierząt żyjących w jego pobliżu, a do tego krótka notka z najważniejszymi informacjami na temat tego gatunku.

To właśnie te ilustracje szczególnie przyciągają uwagę. Wykonała je Emmanuelle Tchoukriel, francuska ilustratorka, specjalizująca się w wykonywaniu rycin naukowych roślin i zwierząt. Z niezwykłą precyzją stworzyła portrety drzew, na wzór dawnych przyrodników z czasów sprzed aparatów fotograficznych. Kontury rysunków autorka wykonała rapidografem, a części kolorowe akwarelami. W ten sposób powstały małe dzieła sztuki, które do mnie osobiście bardzo przemawiają.

Tę książkę można zabrać ze sobą na wycieczkę, piknik lub spacer po lesie i z inwentarzem w ręce rozpoznawać poszczególne gatunki drzew. Można też zbierać podczas spaceru pojedyncze liście, a po przyniesieniu do domu odszukać dany gatunek i poczytać o nim.

Gra edukacyjna Drzewa

Dla utrwalenia, można się zdobytymi liśćmi pobawić i w tym pomocna okazuje się gra Drzewa, która ma formę klasycznego memo, czyli składa się z 20 par jednakowych kart. Na każdej z par jest przedstawiona fotografia liścia jakiegoś drzewa wraz z jego nazwą.  Grę można wykorzystać na różne sposoby. Kiedyś na przykład zabraliśmy po jednej karcie z każdej pary i dzieciaki miały za zadanie znaleźć liść do każdego obrazka. Częściej chyba robiliśmy odwrotnie – ze spaceru przynosiliśmy liście i dopieraliśmy do nich karty.

Tu można wykorzystać jednocześnie i inwentarz i grę, szukając znalezionych liści i w książce, i na kartach. Najbardziej klasycznym sposobem na wykorzystanie gry, nawet jeśli nie mamy pod ręką żywych liści, jest po prostu gra w memo, która przy okazji ćwiczy pamięć i koncentrację. Wtedy rozkładamy karty obrazkami do dołu i odkrywając kolejne z nich szukamy par. Staramy się przy tym odkryte drzewa nazywać. Tak dla utrwalenia.

To takie nasze zabawowe sposoby na poznawanie przyrody. Myślę, że mają one swoją wartość poznawczą dla dzieci, bo mogą w ten sposób zdobywać wiedzę o otaczającym je świecie, a drzewa to to, co znajduje się w ich najbliższym otoczeniu. Ale w ten sposób dzieci uczą się też szacunku i miłości do natury, poznają jej piękno i zachodzące w niej zmiany. Zauważają same, że zimą na drzewach nie ma w ogóle liści, wczesną wiosną pojawiają się pączki, które rozwijają się w liście (na każdym drzewie inne), a jesienią jeszcze zmieniają barwę i wtedy zabawę z liśćmi warto powtórzyć, żeby zaobserwować te zmiany.

Lubię taką naukę przez zabawę. I lubię zapoznawać dzieci z otaczającą je rzeczywistością poprzez działanie i obserwację, a niezwykle realistyczne ilustracje, jakie oferuje zarówno książka, jak i gra, bardzo w tym pomagają. I jest to zgodne z metodą Montessori, która jest dla mnie bardzo inspirująca.

Co sądzicie o takich sposobach zapoznawania dzieci z otaczającą przyrodą?

Być może też praktykujecie? A może macie na to swoje metody?