Piaszczyste wydmy czyli Słowiński Park Narodowy

Wybrzeże Słowińskie to środkowa część polskiego wybrzeża morskiego – od Kołobrzegu do Karwii. Od północy ograniczona morzem, od południa jeziorami. Na całym obszarze Wybrzeża Słowińskiego występuje przybrzeżny pas wydmowy. W środkowej części tej krainy, ze względu na szczególe walory przyrodnicze i krajobrazowe utworzono Słowiński Park Narodowy o dużym zróżnicowaniu przyrodniczym – od jezior, przez torfowiska i lasy, aż po będące największą atrakcją, unikalne ruchome wydmy na Mierzei Łebskiej.

Moim marzeniem było zobaczyć wydmy. Udało mi się je zrealizować podczas zeszłorocznych wakacji w Łebie, która jest najlepszą bazą turystyczną i wypadową w pobliżu Słowińskiego Parku Narodowego. Jest tam mnóstwo hoteli, pensjonatów, gospodarstw agroturystycznych i domków letniskowych o różnym standardzie, a także przepiękne szerokie, piaszczyste  plaże, ale co za tym idzie – również mnóstwo turystów. Myślę jednak, że warto było siedzieć tydzień w zatłoczonej Łebie, żeby zobaczyć wydmy w Słowińskim Parku Narodowym.

Przez SPN przebiega 16 szlaków pieszych. Wytyczono tu też 7 ścieżek przyrodniczych, które są przeważnie znacznie krótsze niż szlaki i wyposażone w tablice informacyjne, wiaty turystyczne oraz wieże widokowe. Nie będę opisywać wszystkich ścieżek i szlaków, ponieważ ich osobiście nie poznałam. Skupię się na tym, gdzie byłam i co widziałam. Warto tylko wspomnieć, że wzdłuż południowych granic Słowińskiego Parku Narodowego przebiega fragment Pomorskiej Drogi Świętego Jakuba – część szlaku pielgrzymkowego do sanktuarium św. Jakuba Santiago de Compostella w Hiszpanii, której najdalej na północ wysuniętą świątynią, jest kościół pw. św. Jakuba Apostoła w Łebie.

Właśnie w Łebie też zaczęliśmy naszą wyprawę na wydmy. W miasteczku wypożyczyliśmy rowery (nie ma tam z tym żadnego problemu – wypożyczalni jest w Łebie pełno) i udaliśmy się w kierunku Rąbki, gdzie znajduje się Muzeum Wyrzutni Rakiet. Przy Muzeum rozpoczyna się ścieżka przyrodnicza „Rąbka”, prowadząca po Mierzei Łebskiej. Tam też trzeba wykupić bilety wstępu na teren Słowińskiego Parku Narodowego. Zarówno do Rąbki, jak i dalej, ścieżką przyrodniczą jeżdżą busiki z Łeby. My jednak wybraliśmy podróż rowerami. Warto było! Jechaliśmy drogą leśną, zacienioną, ale asfaltową, więc jechało się naprawdę dobrze. Poza tym rano (a my zawsze ruszamy z samego rana) nie było tam jeszcze dużego ruchu.

Ścieżka zaprowadziła nas pod same wydmy, zostawiliśmy więc rowery i dalej, po czyściutkim, białym, drobnym piaseczku ruszyliśmy pieszo pod górę. Już niedługo naszym oczom ukazały się niesamowite widoki! Naprawdę, byłam oczarowana! Wszędzie dokoła góry przepięknego i miłego w dotyku piasku, a w oddali widoki – z jednej strony na morze, a z drugiej na jezioro. Piasek był tak drobny i delikatny w dotyku, że aż chciało się w niego zanurzać nogi! Można tam go było poczuć całym sobą – chodząc po piasku lub biegając, leżąc na nim, przesypując, a jednocześnie chłonąc widoki… Jednym słowem – wieeelka piaskownica! Nie polecam jednak pobytu tam w południe upalnego dnia. Wtedy ze względu na temperaturę piasku ominęłaby nas połowa przyjemności:)

Nie chciało nam się stamtąd wracać. W końcu jednak trzeba było. W drodze powrotnej, w Rąbce, wstąpiliśmy jeszcze na ponad 12-metrową wieżę widokową, z której można było podziwiać jezioro Łebsko oraz żyjące na nim ptactwo, a potem do Muzeum Wyrzutni Rakiet, gdzie dowiedzieliśmy się, że tam właśnie w czasie II wojny światowej był tajny niemiecki poligon doświadczalny, na którym testowano prototypy rakiet dalekiego zasięgu. Po wojnie teren przejęła Armia Czerwona, a w latach 60. i 70. testowano tu polską rakietę meteorologiczną Meteor, która docierała aż 100 km. w górę. Skonstruowano tu też mobilną wyrzutnię W-120, która dzięki możliwości przemieszczania się i pełnej, zdalnej automatyzacji była najbardziej zaawansowanym projektem polskiej techniki rakietowej, zdolnym do wyniesienia na orbitę pierwszego polskiego satelity. Czasy nie sprzyjały jednak polskim projektom naukowym i w roku 1974 Stacja Sondażu Rakietowego została zamknięta. Potem utworzono tam muzeum, które znajduje się w obrębie Słowińskiego Parku Narodowego, także odwiedzając park, można przy okazji zrobić małą lekcję historii.

Gdyby dane mi było zawitać w tamtych stronach jeszcze raz, na pewno nadrobiłam to, czego nie udało mi się zobaczyć, czyli przede wszystkim Muzeum Przyrodnicze Słowińskiego Parku Narodowego znajdujące się w Smołdzinie, a także wytyczony wzdłuż południowych granic parku Szlak Słowińców z Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach, prezentujący interesujące pod względem przyrodniczym i etnograficznym rejony.

Może kiedyś tam wrócę!