Najważniejsze książki mojego macierzyństwa

26 maja. Dzień ważny dla wszystkich mam. Myślę, że nie przypadkiem wypada w maju – najpiękniejszym miesiącu w roku. Dzień pełen wspomnień, wzruszeń i refleksji nad jedną z najważniejszych ról, jakie przyszło nam pełnić w życiu. 

Zostałam mamą prawie 9 lat temu. Nie miałam wtedy i nie mam teraz gotowej recepty na bycie mamą. Moje macierzyństwo zmienia się wraz ze mną i moimi dziećmi. To proces. Jest jednak kilka książek, które to macierzyństwo kształtują i wspierają, które pomagają mi być mądrą i… wystarczająco dobrą mamą.

Przedstawiam w kolejności czytania:

1. Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły Adele Faber, Elaine Mazlish

Książka, która zdecydowanie wpływ na moje macierzyństwo miała największy. Pewnie dlatego, że była pierwsza. Pokazała mi sposób podejścia do dziecka, który był dla mnie wtedy bardzo odkrywczy – akceptację uczuć dziecka zamiast ich negowania. To po prostu rodzicielski klasyk. Książka, która pojawiła się w Stanach Zjednoczonych 40 lat temu i od tamtej pory pomogła setkom tysięcy rodziców na całym świecie mądrze komunikować się ze swoimi dziećmi.

Zawiera mnóstwo konkretnych ćwiczeń i wskazówek dotyczących tego, jak pomóc dzieciom radzić sobie z uczuciami, jak zachęcać je do współpracy i samodzielności, dlaczego i jak zrezygnować z kar i mądrze chwalić, a także jak nie narzucać im ról i nie przyklejać etykietek. Dużo konkretów i przykładów z życia rodziców zarówno amerykańskich, jak i polskich.

Pełna szacunku do dziecka akceptacja złości, smutku, czy np. zazdrości, pozwolenie dziecku na przeżycie i wyrażenie tych uczuć to fundament, na którym możemy dalej budować – mówić i słuchać, a raczej odwrotnie: najpierw słuchać, a potem mówić. Powiedziałabym, że ta książka to podstawa mojego macierzyństwa. I zarazem ideał, do którego wciąż dążę, uczę się, popełniam błędy, wyciągam wnioski, próbuję, walczę ze sobą, żeby kolejny raz postąpić tak, jak powinnam, jak chciałabym. Z szacunkiem, akceptacją i miłością do dziecka.

2. Osiołek Łukaszka Hanna Święcicka

O ile „Jak mówić…” to książka ogólnie bardzo znana i myślę, że każdy przynajmniej o niej słyszał, to druga pozycja z mojej listy jest niepozorną, starą, wycofaną już dawno ze sprzedaży książeczką, dostępną jeszcze tylko w antykwariatach lub bibliotekach, która, pomimo pewnych oczywistych anachronizmów (powstała w latach 60-tych), pokazuje to, „co w rodzinnym wychowaniu wszechczasów jest najważniejsze” – jak mówi sama autorka.

Książeczka jest zbiorem krótkich felietonów, nazywanych przez autorkę gawędami, dotyczącymi wychowania, które wygłaszała ona w pogadankach radiowych. Oczywiście, że realia życia, a więc cały kontekst wychowania, zmieniły się od tamtej pory diametralnie. A jednak pewne wartości pozostają niezmienne, ponadczasowe…

W tej książce nie znajdziemy gotowych wskazówek wychowawczych. Znajdziemy za to pełne ciepła i humoru opowiastki o życiu w rodzinie, dzięki którym autorka na przykładzie szóstki własnych i kilkorga adoptowanych przez siebie dzieci pokazuje, jak poznać i zrozumieć dzieci, jak stworzyć im najlepszy dla wychowania klimat (właśnie za ten klimat kocham tę książkę przede wszystkim!), jak pokazać życie, nadać kierunek i w końcu oddać światu.

Piękna i wzruszająca pozycja, która trafiła do mnie zupełnie przypadkiem… o ile istnieją przypadki;)

3. Dziki ojciec Szymon Grzelak

Tytuł sugerowałby, że to książka dla ojców. I rzeczywiście tak jest. A jednak jest to książka nie tylko dla ojców. Dlatego znajduje swoje miejsce w moim, macierzyńskim zestawieniu. Szymon Grzelak, psycholog, od wielu lat zaangażowany w sprawy wychowania, proponuje tu własne, autorskie narzędzie wychowawcze – strategię pozytywnych inicjacji.

Różnego rodzaju inicjacyjne rytuały występowały w pierwotnych, dzikich plemionach i społeczeństwach. Autor zaczerpnął z nich inspirację do stworzenia własnych strategii inicjacyjnych i stworzył całościowy pomysł opierający wychowanie na odpowiednio dobranych do etapu rozwojowego dziecka inicjacjach, czyli dobrych wtajemniczeniach, dobrych początkach, w które rodzic bezpiecznie wprowadza dziecko.

Te dobre początki zostały ułożone w całościowy system, który wspiera rozwój dziecka od lat przedszkolnych, aż po dorosłość. Ale system zaprezentowany przez autora jest tylko pewną propozycją, nie do naśladowania, ale do zainspirowania się i stworzenia własnego takiego systemu, który będzie najlepszy dla naszej rodziny i naszych dzieci. My daliśmy się zainspirować i polecamy to wszystkim!

4. Wychowanie przez czytanie Irena Koźmińska, Elżbieta Olszewska

Książka, która może nie wprowadziła wielkiej zmiany w moje macierzyństwo, a mimo tego uważam, że jest bardzo ważna! Utwierdziła mnie w przekonaniu, jak ważne jest głośne czytanie dzieciom od najmłodszych lat. Nie trzeba mnie było do tego przekonywać, bo czytać kocham od zawsze, zarówno sobie, jak i dzieciom.

Ta książka przypomina mi tylko, jak ważna jest regularność w czytaniu z dziećmi. Podaje przykłady ogromnego, pozytywnego wpływu czytania na rozwój dzieci. Przypominam sobie o niej zawsze wtedy, kiedy w życiu dzieje się na tyle dużo, żeby to czytanie odpuścić, odsunąć na dalszy plan, odłożyć na później. I dlatego nie odkładam.

Książka pokazuje, jak wiele korzyści czerpią dzieci z codziennego głośnego czytania. Podkreśla też, że nie bez znaczenia jest, co im czytamy. Uczy co, jak i komu czytać i jak uczyć czytania. Irena Koźmińska, założycielka słynnej fundacji i kampanii społecznej „Cała Polska czyta dzieciom”, przekonuje, że aby wychować mądrego, dobrego i szczęśliwego człowieka potrzeba odciągnąć go od ekranu i zarazić miłością do książek.

5. Pozytywna dyscyplina Jane Nelsen

Najnowsza, właściwie zupełnie świeżutka na mojej liście pozycja, którą dopiero przerabiam, ale już wiem, że zaczerpnę z niej dużo. Prezentuje metodę wychowawczą, która odpowiada na potrzeby i problemy współczesnych rodziców. Daje im praktyczne narzędzia pomagające nauczyć dzieci samodyscypliny, odpowiedzialności, współpracy oraz rozwiązywania konfliktów.

Autorka pozytywnej dyscypliny wyróżnia siedem ważnych przekonań i umiejętności, jakie powinny nabyć dzieci, żeby stać się kompetentnymi społecznie i życiowo osobami: przekonanie o swoich zdolnościach, o własnym znaczeniu w relacjach z najbliższymi, o wpływie na własne życie, dobrze rozwinięte umiejętności intrapersonalne i interpersonalne, umiejętność mądrej i spokojnej oceny oraz reagowania w sposób odpowiedzialny, elastyczny i spójny. Brzmi dobrze, prawda? Tylko jak to przekazać dziecku?

Ano na przykład angażować dziecko w ustalanie granic i zasad, zadawać mu pełne ciekawości pytania. Czy wreszcie być wobec niego uprzejmym i stanowczym jednocześnie, co wcale się nie wyklucza. Wręcz przeciwnie, jest niezbędne w budowaniu więzi z dzieckiem, a co za tym idzie w przekazywaniu wartości i kształtowaniu charakteru. Mnie takie podejście jest bardzo bliskie, choć wiem, że kilka lekcji z tej książki jeszcze muszę odrobić.

To oczywiście bardzo, bardzo subiektywne zestawienie książek pomagających w wychowaniu. Wy na pewno macie własne. A jakie? Jestem bardzo ciekawa…

 

MOGĄ CIĘ TEŻ ZAINTERESOWAĆ:

DLATEGO LUBIĘ CZYTAĆ DZIECIOM

NAWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI 2019

JAK DBAM O SIEBIE W MACIERZYŃSTWIE