Jak dbam o siebie w macierzyństwie

Prościej jest rządzić narodem niż wychować czwórkę dzieci…” – miał powiedzieć Winston Churchill.

Nie wiem. Narodem nigdy nie rządziłam i raczej rządzić nie będę, więc porównania nie mam, ale myślę, że coś w tym jest…:) Wychowanie czwórki dzieci z pewnością do najłatwiejszych zadań nie należy. Tyle samo w nim radości, co trudności, tyle samo szczęścia, co problemów, tyle samo satysfakcji, co łez.

Jednym słowem – dzieje się dużo. Często bywa, że za dużo. Jestem introwertykiem, który najlepiej odpoczywa w samotności i ciszy, i długie przebywanie w hałasie, chaosie i bałaganie naprawdę bywa dla mnie męczące. A hałas, chaos i bałagan to u nas codzienność. Do tego dochodzi mnóstwo codziennych obowiązków i spraw do załatwienia, dziecięcych problemów do rozwiązania, sprzeczek i bijatyk do pogodzenia, no i najróżniejszych emocji do udźwignięcia.

Wieczorami jestem zazwyczaj zmęczona zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Nie chcę narzekać, bo tak naprawdę jestem bardzo, bardzo wdzięczna za to, co mam. Za to, że moje dzieci są zdrowe, mądre (tak, wiem, każda mama uważa, że jego dziecko jest najmądrzejsze, więc tu akurat mogę nie być obiektywna;), rosną, dobrze się rozwijają, nabierają nowych umiejętności, odnoszą swoje mniejsze lub większe sukcesy.

To wielka radość patrzeć na to i nie móc się nadziwić, że to właśnie ja wydałam ich na świat. Niezmiennie mnie to zdumiewa i… uczy pokory. Bo tak naprawdę mój udział w tym wszystkim jest niewielki. Oni rosną i rozwijają się niezależnie ode mnie! Są odrębnymi, niezależnymi istotami i czuwa nad nimi Ktoś znacznie większy niż ja.

A jednak i na mnie spoczywa niemała odpowiedzialność. Zostałam obdarzona dużym zaufaniem, dlatego staram się ze swojego zadania wywiązywać jak najlepiej. Chcę być mamą, która gotuje zdrowe, domowe obiady i czyta książeczki na dobranoc, która w natłoku codziennych drobnych, ale ważnych obowiązków znajduje czas na wysłuchanie dziecięcych opowieści i na wieczorne kołysanki do poduszki, której zdarza się czasem odłożyć swoje „ważne i pilne” sprawy, żeby ułożyć po raz setny te same puzzle czy klocki albo zagrać znów w tę samą grę.

Nie, daleko mi do ideału. Popełniam każdego dnia mnóstwo błędów i zdarza mi się kłaść spać z wyrzutami sumienia. Ale wciąż zaczynam od nowa, bo dla mnie życiowym priorytetem jest rodzina i macierzyństwo.

I właśnie dlatego, że chcę być dobrą mamą, ja po prostu MUSZĘ ZADBAĆ O SIEBIE. O własne zasoby, o naładowanie baterii, o swoją równowagę i wewnętrzną harmonię. Żeby dać siebie innym, muszę najpierw mieć z czego dawać, muszę najpierw zaczerpnąć dla siebie. I nie jest to egoizm. Chcę tu wyraźnie odróżnić egocentryzm i lenistwo od zwyczajnej troski o siebie. Myślę tu o takim całościowym dbaniu o siebie, nie tylko np. o pójściu do fryzjera (co oczywiście też może być jednym ze sposobów zadbania o siebie).

Jak dbam o siebie?

1. Emocje i zdrowie psychiczne

Żeby w tym kołowrotku zadań, codziennych czynności i małych problemów nie zwariować, muszę zadbać o swój dobrostan, o swoje emocje i jako taką równowagę. Czyli:

Odpoczynek

Z odpoczynkiem w ciągu dnia bywa trudno, chociaż staram się po południu znajdować chwilę na to, żeby usiąść, pogadać z mężem (o ile dzieci pozwolą, bo oni akurat wtedy też mają najwięcej do powiedzenia), wypić ciepłą (!) herbatę, czasem nawet przeczytać parę stron książki lub zrobić coś kreatywnego.

Ale zasadnicze znaczenie w kwestii odpoczynku ma dla mnie dobry sen. Kładę się spać najwcześniej jak tylko dzieci pozwolą, zazwyczaj jest to ok. 21.30-22.00. W domu jest już wtedy cisza, a ja mogę odpocząć NAPRAWDĘ. Mam wtedy czas dla męża lub dla siebie. A jak dla siebie, to najlepiej na lekturę. Przy niej odpoczywam najlepiej – i fizycznie, i psychicznie.

Najpóźniej o 23.00 gaszę światło i idę spać. Mam to szczęście, że Najmłodsza Córka bardzo dobrze śpi w nocy, na karmienie budzi się już teraz tylko raz i po jedzeniu z powrotem zasypia. Wiem, że nie wszystkie mamy małych dzieci mają taki luksus (ja też nie przy wszystkich dzieciach taki miałam), ale jestem bardzo wdzięczna za to, że tak u mnie teraz jest. Dzięki temu mogę podczas snu zregenerować swoje siły, a to dla mnie baaardzo ważne!

Medytacje uważnościowe

Wieczorem, kiedy zapadnie już cisza, staram się znajdować chwilę na krótką (czasem 15-minutową, czasem tylko 3-minutową) medytację uważności. Pisałam już o tym we wpisie o uważności. Ta chwila to dla mnie też taki reset po całym dniu, moment na wsłuchanie się w siebie i wyciszenie. Przejście z dnia pełnego gwaru w cichy i spokojny wieczór. Podczas medytacji staram się wsłuchać w emocje, których doświadczyłam danego dnia albo których nadal doświadczam. To mój sposób na budowanie świadomości emocjonalnej.

Kontakt z naturą

To akurat najłatwiejsze, bo wszędzie wkoło otacza mnie natura. Wystarczy wyjść z domu. Zimą jest mi trudniej się zmobilizować do długich spacerów z maluchami, ale wiosną i latem większość czasu spędzamy na dworze, wdychamy świeże żywiczne powietrze i delektujemy się szumem drzew i innych odgłosów natury.

Unikanie pośpiechu

Wiem, że nie da się przez cały czas żyć slow. To niemożliwe. Czasem trzeba przyspieszyć. Czasem nawet jest to bardzo dobre i potrzebne. Ale kiedy czuję, że zaczynam już działać na zbyt szybkich obrotach, biorę trzy głębokie wdechy i… po prostu zwalniam.

Drobne przyjemności

Takie jak lektura dobrej książki, jakiś pyszny (najlepiej też zdrowy, choć czasem różnie bywa;) deser, aromatyczna herbatka, czy rozmowa z kimś bliskim. Rzeczy proste i zwyczajne, a jednak porządnie ładujące baterie. Więcej na ten temat pisałam we wpisie o małych radościach.

2. Dobre relacje z ludźmi

To dla zdrowia emocjonalnego i psychicznego, ale też fizycznego(!) niezwykle ważne! Dobre, głębokie, czyste relacje z najbliższymi ludźmi, z tymi, których kochamy i którzy nas kochają, którzy są dla nas ważni, to podstawa dobrego samopoczucia. Uczucie żalu, gniewu czy skrywanej niechęci albo nieumiejętność wybaczenia tym, którzy w jakikolwiek sposób nas skrzywdzili potrafi być bardzo wyniszczające.

Dlatego ważne jest dla mnie budowanie relacji przede wszystkim z moimi najbliższymi – mężem i dziećmi. Wiem, że to procentuje, a myślę, że w przyszłości zaprocentuje jeszcze bardziej. Ale staram się też myśleć pozytywnie o innych ludziach. Raczej widzieć w nich dobro i dobre intencje niż złośliwość czy wrogość. Czasem jest to trudne. Ale możliwe. I zbawiennie wpływa na moje dobre samopoczucie.

3. Stawianie sobie wymagań, ale z łagodnością i miłością

Ważny jest dla mnie rozwój wewnętrzny. Dlatego jednym ze sposobów dbania o siebie jest właśnie dbanie również o to. Staram się poznawać siebie, pokonywać moje słabości i stawiać sobie wymagania, ale robię to z łagodnością, miłością i wyrozumiałością. Znam swoje ograniczenia i możliwości. Wiem, że tylko niewielką ilość czasu mogę na to poświęcać, dlatego nie robię sobie wyrzutów, jeśli nie wszystko wygląda tak, jak bym chciała.

4. Rozwijanie pasji i zainteresowań

Kocham książki. To chyba moja największa pasja i to przy nich odpoczywam najlepiej. Staram się każdego dnia znaleźć czas na lekturę, choćby to miało być tylko 5 minut. Ale potrzebuję też kreatywnych zajęć. Lubię coś tworzyć. Dlatego, jeśli znajdę w natłoku spraw jakąś wolną chwilę, to lubię poświęcić ją na kreatywne zajęcia. Robiłam już różne rzeczy – fotografia, szydełkowanie, szycie, a ostatnio malowanie akwareli. Byle twórczo i kreatywnie! Jednym z takich kreatywnych zajęć jest też pisanie bloga i robienie zdjęć na niego. To był jeden z głównych powodów, dla których on powstał:)

5. Zdrowie

Oczywiście ważne jest też dbanie o swoje ciało, o jego zdrowie. W tym celu staram się zdrowo odżywiać – wprowadzać do swojej diety jak najwięcej warzyw, owoców, ziół, orzechów, ryb, pić dużo wody, ograniczać cukier, unikać żywności przetworzonej, konserwantów, sztucznych barwników i syntetycznych leków. Oczywiście na tyle, na ile to jest możliwe, bez przesady i niepotrzebnego spinania się. Raczej małymi krokami wyrabiam zdrowe nawyki żywieniowe. Ze świadomością też, że nie wszystko zależy ode mnie i nie wszystkiego co niezdrowe uda mi się uniknąć. Trudno. Z pozwalaniem też sobie na małe, a czasem większe grzeszki w tej kwestii. Wszystko z umiarem i rozsądkiem.

Jestem jednocześnie świadoma, że zbyt mało mam aktywności fizycznej i planuję to zmienić, bo wiem, ze to bardzo ważny aspekt dbania o zdrowie ciała i jego sprawność. Ale w tej sprawie też jestem wobec siebie łagodna. Widzę, że moje ciało jest niedoskonałe. Jest też dość mocno nadwyrężone kolejnymi ciążami i karmieniem piersią. Dlatego nie wymagam od niego zbyt wiele i jeśli planuję (a planuję!) regularną aktywność to zdecydowanie w rytmie slow…

6. Wygląd

Dbanie o siebie to dla wielu kobiet głównie dbanie o wygląd. Ja jednak wpisuję go na ostatnim miejscu. Jest dla mnie ważny, ale właśnie jako któryś tam z kolei sposób zadbania o siebie. Na pewno nie priorytetowy. I nie lubię też poświęcać mu dużo czasu. W tej kwestii jestem minimalistką, choć oczywiście, jak każda kobieta, lubię dobrze się czuć, wiedząc, że wyglądam na zadbaną mamę:)

 

A Wam który ze sposobów dbania o siebie jest najbliższy?

 

MOGĄ CI SIĘ TEŻ SPODOBAĆ:

MOJA DROGA DO UWAŻNOŚCI

WIELKI UROK MAŁYCH RADOŚCI

MOC WDZIĘCZNOŚCI