Domowe sposoby na początki przeziębienia

Nie lubimy leków aptecznych. Niestety zawierają sporą dawkę substancji chemicznych, których staramy się unikać, ze względu na ich działania uboczne.

Oczywiście są takie sytuacje chorobowe, w których nie da się ominąć lekarza ani apteki i wtedy jak najbardziej udajemy się po fachową pomoc. Nikogo też nie namawiam do stosowania wyłącznie domowych sposobów. Wszystko należy robić z rozsądkiem i umiarem.

Jednak ze zwykłym katarem, kaszlem, bólem gardła czy gorączką zazwyczaj udaje nam się poradzić naturalnymi sposobami. I to zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. Kiedy tylko obserwujemy u nas lub u dzieci pierwsze objawy przeziębienia, sięgamy po nasze sprawdzone sposoby. Nasz podstawowy zestaw ratunkowy to trzy rzeczy:

1.Kubek gorącego naparu z kwiatu lipy

Pierwsza rzecz, którą robimy, nawet przy zwykłym przemarznięciu, to wypijamy kubek gorącej lipy. Kwiaty lipy zbieramy latem prosto z drzew i suszymy. Zazwyczaj dużo, tak żeby na cały okres jesienno-zimowy wystarczyło. Jeśli się skończy (co zdarzyło nam się chyba tylko raz, kiedy rok był wyjątkowo nieurodzajny, jeśli chodzi o lipę), można też oczywiście kupić herbatkę z kwiatu lipy w aptece.

Taki gorący kubek wypijamy tuż przed pójściem spać, po czym wskakujemy pod pierzynkę, żeby mocno się wygrzać. Kwiat lipy działa trochę jak naturalna aspiryna – napotnie i rozgrzewająco. Jeśli chodzi o dzieci, trzeba oczywiście uważać z temperaturą napoju, ale dorośli powinni pić tak gorący, jak tylko się da. W 90% przypadków rano budzimy się zdrowi.

2. Moczenie nóg w roztworze soli jodowo-bromowej

Kiedy czujemy, że sytuacja jest trochę poważniejsza i sama lipa może nie wystarczyć, stosujemy roztwór soli jodowo-bromowej. Sól można za parę złotych kupić w aptece. Do miski z bardzo ciepłą wodą dodajemy około 2 łyżek soli na litr wody (mniej więcej), mieszamy do rozpuszczenia soli, po czym wkładamy nogi do wody. I znowu woda musi być tak gorąca, jak tylko da się wytrzymać. Kiedy trochę ostygnie, a nogi przyzwyczają się do temperatury, dolewamy odrobinę wrzątku. Powtarzamy to kilkakrotnie, oczywiście bardzo ostrożnie, bo o poparzenie łatwo. Nasze dzieciaki mają z tego niesamowitą frajdę, łączymy więc przyjemne z pożytecznym. W sumie nasiadówka trwa około 10 minut, aż nogi zrobią się czerwone. Potem grube (najlepiej wełniane) skarpety na nogi, kubek lipy do ręki i pod kołderkę.

Sól jodowo-bromowa ma właściwości przeciwzapalne i odkażające. Dodatkowo działa też jak inhalacja – udrażnia nos i nawilża jego śluzówkę. A gorąca woda powoduje rozpulchnienie naskórka, przez co lecznicze pierwiastki łatwiej wchłaniają się do organizmu. Same korzyści!

3. Bańki

Jeśli wyżej opisana kuracja nie zadziałała i następnego dnia nadal występuje kaszel, złe samopoczucie lub ból gardła, stawiamy bańki. Na bańki ogniowe pewnie byśmy się nie odważyli, ale mamy w domu bańki próżniowe, których postawienie jest dziecinnie proste, więc bez problemu robimy to sami. Jest to oczywiście najmniej przyjemna część naszej domowej kuracji, dobrze postawione bańki dają uczucie ciągnięcia, może nawet wrażenie bólu, dlatego dzieci pozwalają na nie niechętnie, ale pozwalają. Mamy swoje sposoby na to,  żeby ich do baniek przekonać, poza tym są już przyzwyczajone, bo w ciągu zimy stawiamy je co najmniej kilka razy.

Bańki mają do spełnienia proste zadanie – stworzyć na skórze siniaki, które układ odpornościowy potraktuje jako zagrożenie i wzmoży swoje działanie, również przeciwzapalne i wirusobójcze. Co jednak ważne, to to, że baniek nie wolno stawiać przy temperaturze powyżej 38*C, bo gorączka powoduje kruchość naczyń krwionośnych, które pod wpływem ciśnienia powstałego wewnątrz bańki mogą popękać.

Najważniejszy przy stosowaniu tych naturalnych metod jest odpowiednio wczesny moment działania. Krótko mówiąc – im wcześniej, tym lepiej. Zatem kiedy tylko czujemy cień zbliżającej się infekcji, działamy natychmiast. Jesteśmy najlepszym dowodem na to, że w większości przypadków to działa. Czasem konieczne jest powtórzenie kuracji. Zarówno lipę, jak i sól można zastosować już na drugi dzień, bańki – za dwa dni.

A Wy macie jakieś swoje sposoby na przeziębienie? Podzielcie się.