Czas na zioła

Lubię świeże zioła. Mają intensywniejszy zapach i smak niż te kupione w torebkach, poza tym w przypadku tych, które sami wyhodujemy, mamy pewność, że są ekologiczne. Dlatego, kiedy tylko przychodzi wiosna, zasiewam niektóre z nich w doniczkach, a inne mam w ogródku w postaci wieloletnich bylin.

Zioła są bardzo łatwe w uprawie, nie mają dużych wymagań, rosną dobrze nawet na piaszczystej, przepuszczalnej glebie, jaką mam w ogródku, dlatego naprawdę warto poświęcić im chwilkę czasu, żeby móc później cieszyć się smakiem i zapachem listków zerwanych prosto z krzaczka, które dodają niepowtarzalnego aromatu potrawom, albo zasuszyć ich trochę na zimowy, ubogi w świeże rośliny czas.

Ogródek ziołowy najlepiej jest założyć jak najbliżej domu, żeby mieć je pod ręką i w każdej chwili móc po nie sięgnąć podczas gotowania. Można dla ziół wygospodarować osobną grządkę lub sadzić je pomiędzy innymi roślinami. Większość ziół pochodzi z klimatu śródziemnomorskiego, więc lubią słoneczne miejsce. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o uprawę. Naprawdę nic trudnego.

Jakie zioła hoduję i do czego je później wykorzystać? Dowiecie się z dalszej lektury tego wpisu.

1.Zioła zasiane w doniczkach

W tym roku do rozsady zasiałam pięć ziół, z czego wykiełkowały niestety tylko cztery. Z jakiegoś powodu nie wykiełkował tymianek. Po prostu nasiona musiały być gorszej jakości. Pięknie powschodziły zaś i zostały przesadzone do doniczek:

  • bazylia – Zawiera silne olejki eteryczne, dzięki czemu intensywnie pachnie. Bardzo dobrze pasuje do warzyw, szczególnie do pomidorów (np. w postaci słynnego caprese). Bardzo lubię dodawać bazylię do wszelkiego rodzaju sałatek ze świeżych warzyw, czasem robię z niej pesto albo sos bazyliowy na bazie jogurtu naturalnego (pysznie smakuje do grilla), ale najczęściej siekam drobno listki bazylii i posypuję nimi kanapkę z pomidorem. Mniam!
  • kolendra – Jej liście wyglądają trochę podobnie do natki pietruszki, ale mają zupełnie inny, dość intensywny zapach. Nie wszyscy go lubią, ja uwielbiam. Ma lekko kwaskowy smak, więc można jej używać wszędzie tam, gdzie sok z cytryny (no, może poza herbatą:)), często stosuje się ją do dań rybnych. Ja zazwyczaj dodaję kolendrę do pasty guacamole, o której pisałam tutaj.
  • pietruszka naciowa – Nikomu nie trzeba jej przedstawiać, to chyba najczęściej wykorzystywane zioło w kuchni. Stosowane jest do zup, sosów, sałatek, ziemniaków, potraw z jarzyn, dań mięsnych, ryb, serów i jaj. Jest dobrym źródłem witaminy C. Można dodawać ją też do koktajli warzywnych lub zrobić z niej pesto. Ja przede wszystkim posypuję nią zupy, ale bardzo dobrze pasuje mi też do moich ulubionych pomidorów, dlatego często robię sałatkę z samych pomidorów z dużą ilością natki pietruszki, oliwą i odrobiną soli.
  • majeranek – Ma łagodniejszy niż inne zioła zapach. Ułatwia trawienie, więc świetnie nadaje się do tych bardziej ciężkostrawnych dań, np. z roślin strączkowych. Poza tym stosuję majeranek do inhalacji parowych podczas kataru, a ostatnio znalazłam też przepis na maść majerankową do nosa dla dzieci. Chyba wypróbuję.

2. Zioła z grządki

  • oregano – Bardzo szybko rośnie. Czasem aż za szybko, zagłuszając inne rośliny, dlatego dobrze posadzić go z boku, w odosobnieniu. Świetnie pasuje do pizzy, dań na bazie makaronu, czy duszonych mięs oraz potraw z ziemniaków i pomidorów. Ja lubię oregano w zupie.
  • mięta – Ma charakterystyczny, intensywny, orzeźwiający zapach. Jest doskonałym dodatkiem do najróżniejszych potraw, a także do deserów, owoców, lodów i napojów. Suszona mięta jest świetna do różnego rodzaju herbatek ziołowych, takich jak np. opisana w tym wpisie. Ja przez całe lato dodaję miętę do herbaty. Wystarczy jeden świeży listek, żeby nadać jej aromatu, tylko trzeba wrzucić miętę przed zalaniem herbaty wrzątkiem, dorzucona później już się tak nie zaparzy.
  • szałwia – Ja hoduję szałwię głównie ze względu na jej piękne filetowe kwiaty, których na jednym krzaczku jest naprawdę mnóstwo. Ale stosuje się ją również do pieczonych mięs. Poza tym ma właściwości antyseptyczne, dlatego naparu z szałwii można używać do płukania jamy ustnej i gardła.
  • rumianek – Jest rośliną typowo leczniczą. Ma urocze białe kwiatuszki z żółtymi środkami, z których napar wykazuje działanie przeciwzapalne i antyseptyczne, przyspiesza gojenie się ran. Można go pić przy dolegliwościach żołądkowo-jelitowych lub stosować zewnętrznie na różnego rodzaju rany albo np. na ropiejące oczy. Kwiatuszki zbiera się w początkach kwitnienia, na kilka rzutów, gdyż rumianek zakwita właściwie przez całe lato.
  • lubczyk – Zapach liści lubczyku przypomina zapach selera. Dodaje się go do rosołu, bulionów, dań z warzyw, mięsa i jaj. Można też wykorzystywać go do sporządzania octów smakowych, marynat i sałatek. Ja liści lubczyku używam do gotowania nie tylko rosołu, ale w zasadzie wszystkich zup, wrzucam pod koniec gotowania, dzięki czemu dodaje zupom niepowtarzalnego, „letniego” smaku i zapachu.
  • koper – To jedno z najpopularniejszych ziół. Pasuje do sałatek, dań rybnych, posypuje się nim gotowane ziemniaki i zupy. Świetnie nadaje się do różnego rodzaju sosów na bazie jogurtu, śmietany lub oliwy. Używa się go też do kiszenia warzyw, np. ogórków lub buraków.

Jeśli chcemy zioła zasuszyć na zimę, to najlepiej zbierać je przed kwitnieniem lub w jego początkach. Suszymy je w suchym, przewiewnym miejscu, a przechowujemy (jak najmniej rozdrobnione) w szklanych słoikach, aby jak najdłużej zachowały swój zapach i właściwości.

Pierwsze listki bazylii już zrywam i zajadam, na resztę ziół czekam z niecierpliwością.

A Wy używacie? Siejecie? Sadzicie?