CYKL #MamToWNaturze – Emocje

Poznawanie własnej natury, zaglądanie wgłąb siebie, odkrywanie swojego wnętrza, swoich emocji, uważne uczenie się siebie samej – to tematy ostatnio bardzo mi bliskie, które zaowocowały wieloma nowymi dla mnie informacjami i własnymi przemyśleniami, na tyle w moim odczuciu ważnymi, że chętnie podzielę się nimi z Wami na blogu. Stąd pomysł na nowy cykl wpisów, nazwijmy je ogólnie i umownie „rozwojowymi”, który zatytułowałam #MamToWNaturze, i który jest już rozpisany na cały rok! Będę w nim poruszać tematy dotyczące każdego z nas, bo leżą w naszej, ludzkiej naturze. I dlatego warto się z nimi zapoznać.

Na początek wzięłam na tapet temat EMOCJI. A więc do rzeczy.

——————————————————————————————

Przeżywanie emocji

Kiedy patrzę z perspektywy czasu, dochodzę do wniosku, że chyba byłam wrażliwym dzieckiem. A na pewno bardzo emocjonalnym. Niektóre sprawy przeżywałam bardzo silnie, a przeżywanych emocji nie rozumiałam i tym bardziej nie umiałam wyrazić. Pamiętam kilka takich sytuacji z dzieciństwa, kiedy od kłębiących się we mnie uczuć zbierało mi się na wymioty.

Tak, to były bardzo trudne przeżycia, choć nic dramatycznego się w moim życiu nie działo. Miałam raczej szczęśliwe, dobre dzieciństwo. Po prostu silnie emocjonalnie reagowałam. Tymczasem w moim otoczeniu nie było zrozumienia dla moich emocji i moich zachowań pod ich wpływem – krzyku, płaczu, czasem nawet histerii. Oczekiwano ode mnie, że będę „grzeczna” i „opanowana”. A ja chciałam być opanowana. Ale jak to zrobić? Nie wiedziałam.

Pewnie te trudne doświadczenia z dzieciństwa wpłynęły na to, że i w dorosłym życiu nie jest mi łatwo radzić sobie z emocjami. Zwłaszcza ze złością. Dlatego temat emocji jest mi tak bliski. Dlatego dużo czytam na ten temat, ćwiczę swoją inteligencję emocjonalną, brałam też udział w warsztatach o złości… Żeby zrozumieć mechanizmy, jakie kierują emocjami. Żeby dowiedzieć się czegoś o sobie i nauczyć się radzić ze swoimi uczuciami. Wiele rzeczy już odkryłam i zrozumiałam. Myślę, że są ważne nie tylko dla mnie, dlatego w dzisiejszym wpisie chcę podzielić się z Wami moimi odkryciami i przemyśleniami. Być może komuś się to przyda, a ja dzięki temu jeszcze raz ułożę sobie to wszystko w głowie.

Jak to jest z emocjami…

Człowiek jest istotą emocjonalną. Właściwie wszystko, co wokół nas się dzieje, wywołuje w nas jakiś oddźwięk emocjonalny – radość, dumę, błogość, miłość, ale też strach, frustrację, poczucie winy, rozczarowanie, stres czy niepokój…

Jedne z tych emocji lubimy, innych nie. Psychologowie przekonują jednak, że nie ma emocji pozytywnych i negatywnych, jak się często potocznie uważa. I jak się dobrze zastanowić, to rzeczywiście tak jest. Wszystkie emocje są nam potrzebne. Każda z nich coś nam mówi na temat nas samych albo naszych relacji z otoczeniem. Dostarcza jakiejś ważnej informacji, nie zawsze łatwej do przyjęcia i przyjemnej…

No właśnie. Emocje bywają przyjemne lub nieprzyjemne.
Takie, które lubimy odczuwać, i takie, które są dla nas trudne. A nie dobre i złe.

I tak naprawę to właśnie te trudne emocje są najbardziej pozytywne! Przyjemne emocje informują nas o naszym dobrostanie, o tym, że jest dobrze. Te nieprzyjemne zaś mówią nam o jakichś naszych niezaspokojonych potrzebach lub przekroczonych granicach. To właśnie dzięki nim możemy sprawdzić, co w naszym życiu, naszej obecnej sytuacji, czy w jakiejś konkretnej relacji wymaga zmiany. Dzięki temu, że wsłuchamy się w te emocje, mamy szansę DZIAŁAĆ w kierunku poprawy naszego stanu. To właśnie emocje takie jak złość, czy smutek są często katalizatorem zmian, rozwoju… TO NASZ WEWNĘTRZNY PRZYJACIEL, który szczerze mówi nam prawdę i którego trudno oszukać.

Bo strach powstrzymuje nas przed robieniem rzeczy niebezpiecznych.
Złość sprawia, że lepiej widzimy własne granice i pozwala te granice postawić też innym.
Smutek skłania do zastanowienia się nad jego przyczynami i nad tym, co możemy poprawić.
Frustracja może budzić ambicje i nakłaniać do pracy nad sobą.
Poczucie winy sprawia, że zastanawiamy się nad własnym zachowaniem wobec innych.
Rozczarowanie ukazuje jakąś prawdę o świecie, który być może wydawał nam się lepszy niż jest.
Stres może mobilizować do natychmiastowego działania, jeśli sytuacja tego wymaga.

Itd. …

Nasz umysł możemy oszukać, wmawiając sobie, że jest inaczej niż jest, emocji oszukać nie zdołamy! Nawet te długo tłumione, wcześniej czy później wyjdą na wierzch.

Dobra i zła wiadomość

Teraz mam dla Was dwie wiadomości na temat emocji – dobrą i złą. Zacznę od pierwszej.

DOBRA WIADOMOŚĆ:

NIE JESTEŚMY ODPOWIEDZIALNI ZA NASZE EMOCJE! One są niezależne od nas! Po prostu je odczuwamy i nie mamy żadnego wpływu na to, że przychodzą i kiedy przychodzą. Nie jesteśmy odpowiedzialni nawet za te najtrudniejsze i wydawałoby się najgorsze emocje, jak na przykład nienawiść (o ile jest tylko emocją!). Odpowiadamy tylko (albo aż!) za słowa i czyny dokonane pod wpływem tych emocji!

ZŁA WIADOMOŚĆ:

ZA NASZE EMOCJE NIE ODPOWIADAJĄ TEŻ INNI LUDZIE! Nie możemy za nie winić innych osób! Nie możemy powiedzieć: On mnie zdenerwował, on mnie rozzłościł, ona mnie wkurzyła! To JA poczułam złość, kiedy powiedział lub zrobił coś, co było dla mnie niewygodne, trudne, nieprzyjemne, nie do przyjęcia…

Co zrobić z emocjami?

Nie jesteśmy więc odpowiedzialni za nasze emocje, nie są też za nie odpowiedzialni nasi bliscy, ani obcy ludzie. Emocje są czymś z zewnątrz, co przychodzi, jak najlepszy przyjaciel, żeby przynieść nam jakąś cenną informację. Co w takim razie z nimi robić, żeby przyniosły pożytek? Tu zaczyna się część najtrudniejsza. O przyjmowaniu, przeżywaniu emocji w taki sposób, by nikogo nie ranić – ani nas samych, ani innych osób.

Nie można przede wszystkim tłumić emocji (nie po to są!). Nagromadzenie tłumionych emocji może się źle skończyć dla naszego zdrowia – i psychicznego, i fizycznego!

Ale nie można też pozwolić przejąć im dowodzenia, nie wolno nam działać pod wpływem nagłego przypływu emocji (z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia naszego lub kogoś z naszego otoczenia). W każdej innej sytuacji musimy emocji wysłuchać i na spokojnie zastanowić się, co zrobić z tym, o czym nas informują (po to mamy rozum!). Na tym właśnie polega dojrzałość! Jednym z przejawów ludzkiej dojrzałości jest właśnie dojrzałość emocjonalna.

Czym jest dojrzałość emocjonalna?

Według mnie człowiek dojrzały emocjonalnie:

  1. Jest w dobrym kontakcie z samym sobą (do tego, jak ten kontakt nawiązać, o budowaniu świadomości i inteligencji emocjonalnej – jeszcze wrócę) – a tym samym daje sobie prawo do przeżywania bardzo różnych emocji.
  2. Ma świadomość, że trudne emocje są potrzebne, są naszym przyjacielem.
  3. Nie skupia się na przeżywanych emocjach, ale wyciąga z nich wnioski co do swojego postępowania wobec siebie i wobec innych – przygląda się uważnie tym emocjom, żeby wiedzieć, co sygnalizują.
  4. Umiejętnie komunikuje swoje emocje innym, zwłaszcza swoim bliskim – mówi o swoich emocjach w sposób szczery i bezpośredni, ale spokojny, czyli jest ASERTYWNY EMOCJONALNIE.

Budowanie dojrzałości emocjonalnej

Pierwszym krokiem budowania dojrzałości emocjonalnej (inaczej mówiąc pogłębiania inteligencji emocjonalnej – EQ) jest ćwiczenie świadomości emocjonalnej, czyli najkrócej mówiąc – obserwowanie swoich emocji: ich pojawiania się, trwania i ustawania. Uczymy się po prostu samych siebie i swoich emocji. Nieoceniona w tym jest uważność. Mam tu na myśli medytacje uważnościowe, polegające właśnie na wsłuchaniu się w siebie, w swoje ciało, zauważenie sygnałów, jakie nam ono wysyła, zapytanie siebie: Co czuję? Co spowodowało takie a nie inne uczucia? Po drugieakceptacja emocji, zwłaszcza tych trudnych, o czym już wyżej pisałam.

Kiedy już nauczymy się rozpoznawać swoje emocje, kiedy damy sobie akceptację i przyzwolenie na ich przeżywanie, staną się dla nas nieocenioną pomocą na co dzień, w każdej sytuacji – zarówno miłej i przyjemnej, jak i przede wszystkim trudnej i nieprzyjemnej. Mogą stać się takim kompasem, który pokazuje nam właściwy kierunek naszych działań. Nie jest to łatwe do osiągnięcia, ale możliwe i warte zachodu!

Dajcie znać w komentarzu, czy to, co napisałam jest dla Was pomocne. Czy utożsamiacie się z tym, co piszę? Na jakim etapie przyjaźni z Waszymi emocjami jesteście?