Co kryje las

Las jest tajemnicą. Za dużo w nim nieodgadnionych cudów, żeby można je było do końca poznać. Zawsze pozostanie w jakimś stopniu niezbadany przez człowieka. I to jest w nim piękne. Mieszkam tuż obok lasu. Mam go na wyciągnięcie ręki. Trochę mi wręcz spowszedniał, dlatego od czasu do czasu muszę przypominać sobie, jaki jest zdumiewający.

Latem codziennie budzi mnie śpiewem ptaków. To niesamowite, jak zmieniają się te śpiewy, w zależności od pory dnia i roku. Wiecie, że po śpiewie ptaków można rozpoznać wiosnę? Głosy zupełnie innych ptaków niż zimą się wtedy odzywają. A rano ptaki śpiewają porannie. Budzą się najwcześniej i budzą się nagle. Od razu zaczynają swoje trele. Z taką energią i radością zaczynają nowy dzień, że mogłyby tą energią (i radością) obdarować kilkoro ludzi. Dużo łatwiej się wstaje przy takim akompaniamencie.

A potem? Potem, właściwie przez cały dzień towarzyszy mi zapach lasu. Przeważają u nas drzewa sosnowe, a świeży, żywiczny zapach sosny jest naprawdę intensywny. A przy tym jaki zdrowy! Ułatwia oddychanie, oczyszcza układ oddechowy i działa profilaktycznie na infekcje. Ostatnio dowiedziałam się, że inhalacje z igliwia sosnowego są dobrym sposobem wspomagającym leczenie infekcji górnych dróg oddechowych. Mamy takie „inhalacje” na co dzień.

Na co dzień możemy też spacerować po lesie. U nas iść na spacer, oznacza iść do lasu. Wystarczy wyjść z domu, a już jest się w lesie. Spacerujemy więc. Czasem krótko, czasem dłużej. Różne są te nasze spacery. Najdłuższe są chyba wiosną, kiedy jesteśmy za lasem stęsknieni. Zbieramy wtedy wiosenne kwiaty i robimy z nich bukiety. W czerwcu chodzimy też na jagody. Czasem wystarczy pojeść trochę z krzaczka, czasem przynosimy ich trochę więcej, a babcia piecze z nich jagodzianki. Pycha!

Jesienią nie ma już jagód, za to jest dużo innych leśnych skarbów do znalezienia. Przede wszystkim grzyby. W zbieraniu grzybów jest dla mnie coś fascynującego, to jak zabawa w szukanie ukrytych skarbów. Bardzo lubię zbierać grzyby, choć niekoniecznie je jeść. Chodzi o samo poszukiwanie. Jesienią obowiązkowo chodzimy też zbierać żołędzie, kasztany, jarzębinę i kolorowe liście. Bardzo bogaty i barwny jest wtedy las!

Ciągle się go uczymy. I ciągle jest jeszcze nieodkrytą tajemnicą. Niemniej jednak wiem o lesie dużo więcej niż dawniej. Staram się nazywać poszczególne drzewa, bo jak coś jest nazwane, to staje się choć trochę oswojone. Dlatego uczę siebie i dzieci rozpoznawać różne gatunki drzew. Pomagają nam w tym pozycje, o których pisałam już TUTAJ.

Dziś jeszcze jedna gra z tej serii – Ptaki, pomagająca poznawać ptaki, które nam tak pięknie śpiewają. Niestety nie umiem ich rozpoznawać po śpiewie (może i tego się kiedyś nauczę), ale po wyglądzie staram się. Mnóstwo ptaków można spotkać w naszym lesie, a wiele z nich przylatuje też na nasze podwórko. Sójka, kos, wróbel, sierpówka, kukułka, sikorka, dzięcioł… Możnaby długo wymieniać. Obserwujemy je po cichutku, żeby nie wypłoszyć, a potem zgadujemy, jaki to był ptak. Zaglądamy do kart z naszej gry albo do książki Rozpoznawanie ptaków po kolorach, którą też bardzo lubię, bo łatwo się po niej poruszać w poszukiwaniu danego gatunku.

Ciągle się uczę miłości do lasu. Lubię o nim czytać. A oto nasza leśna biblioteczka:

1.Sekretne życie drzew i Duchowe życie zwierząt Petera Wohllebena to książki, które nauczyły mnie, że w lesie dzieje się o wiele więcej, niż widać gołym okiem. Trzeba naprawdę wnikliwie patrzeć, a i tak zawsze pozostanie coś nieodkrytego i nie do końca zrozumiałego. Mniej więcej podobne treści, tylko w prostszej wersji Wohlleben przedstawia w książce dla dzieci O czym szumią drzewa. Czytaliśmy ją z dziećmi już ze dwa razy. A teraz najstarsza córka chodzi i zadaje dorosłym zagadki dotyczące lasu;)

2.Książka Ostatnie dziecko lasu Richarda Louva przekonała mnie, jak ważny jest dla rozwoju dzieci bliski kontakt nie tylko z lasem, ale w ogóle z naturą. Ten kontakt, który nasza cywilizacja powoli traci. Autor pokazuje nam, że jeszcze nie wszystko stracone, że jeszcze możemy coś z tym zrobić. Dlatego my chodzimy do lasu, uczymy się go, poznajemy i pozwalamy dzieciom poznawać. Oswajamy je z nim. I uczymy szacunku.

3.Kąpiele leśne to ostatnia leśna pozycja, jaką przeczytałam za sprawą i poleceniem Asi z bloga Puch ze słów. Autor książki, inspirując się japońskimi praktykami kąpieli leśnych. Stworzył w Ameryce cały program tych praktyk, przekładając je na warunki cywilizacji zachodniej. Kąpiele leśne nazwałabym kontemplacją lasu albo leśną uważnością (forest mindfullness), uważnym byciem w lesie… Takie regularne kąpiele to dobry sposób na czerpanie z natury zdrowia emocjonalnego, psychicznego i fizycznego. Jako bliska sąsiadka lasu nie mogę nie skorzystać:)

4.Jeszcze jedna dziecięca pozycja w naszej leśnej biblioteczce to Rok w lesie. Jest to książka obrazkowa, a więc nawet już dla najmłodszych, ale informacje, które przekazuje, zainteresują każdego, nawet dorosłego miłośnika lasu. Można w niej śledzić, co dzieje się w lesie przez poszczególne miesiące. Można też prześledzić poszczególnych bohaterów książki, czyli konkretne zwierzęta, jak zachowują się, co robią, jak wygląda ich życie przez okrągły rok. Moje dzieci najbardziej były zainteresowane tym, czy dane zwierzę zapada w sen zimowy czy nie:) Dobra zabawa!

Lubicie las? Bywacie w lesie? Co daje Wam ten kontakt? Podzielcie się w komentarzach:)