5 naturalnych sposobów na wzmocnienie odporności przed zimą

Końcówka wakacji to czas, kiedy coraz bardziej widać pierwsze oznaki jesieni. Dni powoli stają się krótsze, a noce chłodniejsze. Ciągle możemy korzystać ze słońca i cieszyć się latem, ale natura powolutku przygotowuje się do jesienno-zimowego odpoczynku. Wsłuchajmy się w ten odwieczny rytm przyrody i spróbujmy również nasz organizm przygotować na nadchodzące zmiany.

Dobrze wiemy, że wraz z pierwszymi chłodami zaczną się pierwsze katary, przeziębienia i inne infekcje. Schyłek lata to najlepszy czas na to, żeby uzbroić nasz organizm w odpowiednie siły odpornościowe, zdolne do walki z infekcjami. Właśnie teraz, kiedy organizm nie jest jeszcze atakowany przez choroby, jest wypoczęty po lecie, zaopatrzony w witaminę D i wszelkie dobrodziejstwo zawarte w warzywach i owocach, mamy na to największe szanse.

Jak jeszcze mu pomóc? Co zrobić, żeby wzmocnić siły odpornościowe organizmu?

Oto 5 wypróbowanych sposobów na wzmocnienie odporności:

1. Ziołowe herbatki wzmacniające odporność

Zioła są ogromnym sprzymierzeńcem w walce o nasze zdrowie. Możemy się nimi wspomagać właściwie przy każdym problemie zdrowotnym. Ciągle się uczę o ich leczniczych właściwościach, poznaję nowe rośliny i ich zastosowanie. Potrzeba troszkę wiedzy na temat tego, jak umiejętnie komponować herbatki ziołowe, jednak w dzisiejszych czasach ta wiedza jest naprawdę łatwo dostępna. A jeśli nie mamy możliwości samodzielnie skomponować herbatki, możemy oczywiście w aptece lub sklepie zielarskim kupić gotowe mieszanki. Zawsze jednak zwracajmy uwagę na ich jakość.

Moja propozycja herbatki na odporność to mieszanka suszu kwiatów jeżówki purpurowej (która ma działanie immunostymulujące i antybakteryjne), liści babki lancetowatej (która działa wykrztuśnie, przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i powlekająco na drogi oddechowe) i nagietka lekarskiego (który ma działanie przeciwzapalne i przeciwgrzybicze).

Składniki:

1/2 szklanki płatków jeżówki purpurowej
1/2 szklanki liści babki lancetowatej
1/2 szklanki koszyczków nagietka lekarskiego

Wszystkie zioła, w postaci rozdrobnionego suszu, dobrze wymieszać i wsypać do suchego, szczelnego słoiczka.

Przed użyciem wsypać 1 łyżeczkę ziół do kubka i zalać do pełna gorącą wodą. Najlepiej, żeby nie był to wrzątek, tylko gorąca woda, ok. 5 minut po jej zagotowaniu. Parzyć ok. 15 minut, po czym przecedzić przez sitko. Można potem dosłodzić łyżeczką miodu, soku z malin, jeżyn lub czarnej porzeczki.

W celach profilaktycznych najlepiej wypijać szklankę takiego naparu codziennie wieczorem przez ok. dwa tygodnie. Dzieciom należy zmniejszyć dawkę do pół szklanki dziennie.

2. Witamina C

Późnym latem warto też zaopatrzyć organizm w odpowiednie dawki witaminy C. Jednym z najbogatszych jej źródeł spośród naszych rodzimych roślin (oprócz dzikiej róży i papryki, które jednak dla mnie są trudniej dostępne, zwłaszcza w wersji pozbawionej chemicznych nawozów) jest czarna porzeczka. W tym roku udało mi się zrobić trochę soku z czarnej porzeczki, i to z własnych ogródkowych krzaczków, a więc w pełni ekologicznych. Mój przepis:

SOK Z CZARNEJ PORZECZKI:

3 kg. porzeczek
2 szkl. cukru trzcinowego

Porzeczki zalać niedużą ilością wody (do zanurzenia porzeczek) i zagotować w dużym garnku z grubym z dnem. Gotować ok. 5 minut, po czym przecedzić przez sito. Do otrzymanego w ten sposób soku wsypać cukier i zagotować ponownie. Właściwie sok jest już gotowy. Wystarczy zlać gorący do wyparzonych słoiczków, zakręcić i poczekać, aż słoiki się zawekują. Jeśli nie zawekują się same (u mnie wszystkie się zawekowały), gotować je w garnku lub podgrzewać w piekarniku w temperaturze ok. 140 st. przez ok. 15 min.

Dobrym źródłem witaminy C jest też natka pietruszki, dlatego warto całymi garściami dodawać ją do sałatek, zup, kanapek i innych dań. Ja najbardziej lubię ją w zestawieniu z pomidorami, które zresztą też zawierają pewne ilości witaminy C. Mamy już w ogródku własne pomidory, które kroję w kosteczkę, doprawiam solą, oliwą i dużą ilością posiekanej natki pietruszki. To moje prawie codzienne ostatnio danie. Pycha!

Jeśli jemy mało produktów zawierających naturalnie witaminę C, to można ją oczywiście suplementować. Warto jednak zwracać baczną uwagę na jakość kupowanego specyfiku. „Zwykła”, pierwsza z brzegu witamina C z apteki to zazwyczaj jej syntetyczna wersja, czyli kwas askorbinowy. Lepiej kupić tę pochodzenia naturalnego, a najlepiej bez żadnych chemicznych dodatków i ulepszaczy. Może to być np. sok albo wyciąg z dzikiej róży lub aceroli (która jest najlepszym na świecie źródłem witaminy C, niestety nie rośnie w polskich warunkach, ale w postaci soków lub sproszkowana jest dostępna w sprzedaży).

3. Ruch na świeżym powietrzu

Jak wiadomo nie od dziś, ruch to zdrowie. W program Jaglany Detoks aktywność fizyczna na świeżym powietrzu jest integralnie wpisana. Ale oczywiście bez tego programu również warto pamiętać o regularnym, najlepiej codziennym ruchu. Świetnie, jeśli mamy możliwość korzystania wtedy ze świeżego, czystego powietrza. Jestem wdzięczna za to, że ja tę możliwość mam. Mieszkam w pobliżu lasu, gdzie ścieżek do spacerowania lub biegania jest mnóstwo.

Niestety jestem też leniwa, jeśli chodzi o sport i ten aspekt jest moim najsłabszym punktem. Mam jednak silne postanowienie, że to się zmieni. Zwłaszcza, że poranny bieg czy spacer wśród szumiących drzew i budzących się ptaków, to naprawdę sama przyjemność. Dodatkowym motywatorem jest mój mąż, który regularnie biega, nawet na dłuższe dystanse. Nic, tylko brać z niego przykład:)

4. Dobry sen 

Sama na sobie zauważyłam, jak wielki wpływ na moje samopoczucie, dobre funkcjonowanie, zdrowie, czy stan cery ma dobry sen. Dlatego bardzo ważne jest dla mnie porządne wysypianie się. Szczególne znaczenie ma to właśnie teraz, kiedy organizm potrzebuje wzmocnienia. Mówi się, że sen jest najlepszym lekarstwem. I to prawda. W czasie snu odświeża się nasz umysł i witalność. Zachodzą również procesy niezbędne do właściwego funkcjonowania organizmu, takie jak np. eliminowanie toksyn przez wątrobę.

Aby dobrze się wysypiać, ważne jest, żeby spać w regularnych porach. Dla mnie ten czas to między 23.00 a 6.00 rano. Dlatego od prawie dwóch lat regularnie kładę się między 22.00 a 23.00, a wstaję o 6.00. Codziennie. Z własnej woli. Nawet w niedzielę. Po prostu czuję, że taki jest rytm mojego organizmu. Każdy powinien swój własny rytm samodzielnie odkryć, obserwując swój organizm i jego reakcje. I do niego dostosować swój plan dnia. Jestem najlepszym dowodem na to, że to świetny sposób na dobre samopoczucie i wzmocnienie organizmu.

Bardzo dbam też o to, żeby dzieci dobrze wysypiały się przed wstawaniem do szkoły czy przedszkola. Nie pozwalam im na późne chodzenie spać, pilnuję stałej pory kładzenia się do łóżek i widzę, że one też są już do tego przyzwyczajone. Zwłaszcza, że mamy cały wachlarz wieczornych rytuałów, które pomagają im w przejściu z trybu aktywności na tryb odpoczynku. O rytuałach tych pisałam TUTAJ. Widzę też, że dużo lepiej funkcjonują w ciągu dnia, przyswajają wiedzę i radzą sobie ze swoimi emocjami, kiedy są wyspane. Dobry sen to po prostu podstawa!

5.Dieta oczyszczająca

Naprawdę warto od czasu do czasu oczyścić organizm z zalegających w nim substancji szkodliwych, które nagromadziły się, siłą rzeczy, z żywności, która jak wiadomo, nie jest w 100% ekologiczna i pozbawiona chemii, nawet, jeśli bardzo się staramy. Moim zdaniem właśnie sierpień jest najlepszym czasem na przeprowadzenie takiej detoksykacyjnej diety opartej na kaszach i warzywach, których teraz jest przecież ogromny wybór i na eliminacji niektórych składników pokarmowych – glutenu, nabiału i cukru. Serdecznie polecam do tego program Jaglany Detoks, który przeszłam w tym roku ja i cała moja rodzina. Pisałam o tym W TYM WPISIE, więc nie będę się już powtarzać.

To są moje podstawowe sposoby na naturalne budowanie odporności przed sezonem jesienno-zimowym.

Pewnie macie jakieś własne? Koniecznie podzielcie się sprawdzonymi metodami w komentarzach. Dzielmy się taką wiedzą! Lepiej zapobiegać, niż leczyć!